Tymczasowe konto Peacemakera Tymczasowe konto Peacemakera
97
BLOG

Rozłam w PiS. Umarł król - niech żyje król? Niekoniecznie.

Tymczasowe konto Peacemakera Tymczasowe konto Peacemakera PiS Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
...najgorsze w kłótniach wewnątrz obozu PiS jest to, czego nikt z wyborców obecnej koalicji rządzącej głośno nie powie, ale wielu sobie o tym pomyśli: “może i z tym złodziejstwem PiS-u to był pic na wodę, może i całe te rozliczenia to tylko opium dla ludu i tanie igrzyska, może i Platforma jest pazerna jak cholera (a dokładniej jak Dawid Kacprzyk) i w dodatku traktuje siebie jak elitę zasługującą na salony VIP w szpitalach, a wyborców jak plebs i hołotę, ale to jest jednak ta Platforma, co potrafi się dogadać z UE – nawet posuwając się do zdrady ojczyzny (co akurat temu elektoratowi za bardzo nie przeszkadza), ale potrafi się dogadać - a nie taki PiS, co tylko zajmuje się samym sobą, a nawet kłóci z samym sobą”... na co najlepszym przykładem jest Jacek Kurski.

Jeśli Kaczyński liczy na to, że projekt Morawieckiego upadnie, a on sam wróci z podkulonym ogonem jak kiedyś Ziobro (tudzież jego kompani "rozłamowcy" z Solidarnej Polski, w tym szczególnie dziś aktywny Jacek Kurski), to znaczyłoby że do używanego przeze mnie na blogu (zwłaszcza od jesieni 2020) określenia “ślepy strateg” należałoby dodać jeszcze epitety “głuchy” i “głupi”. Tego typu podziały i powroty nigdy nie wpływają pozytywnie na poparcie ugrupowania jako całości, bo część elektoratu który odszedł tracona jest bezpowrotnie. Ale załóżmy, że Kaczyński nie jest głupi i że za tym uleganiem podszeptom “maślarzy” i "ziobrystów" kryje się jakiś plan. Jaki? Na przykład taki, że Morawiecki przyciągnie do swojego ugrupowania zawiedzonych wyborców centrum, którzy w tej chwili nie mają na kogo głosować - trzecia droga okazała się ubezwłasnowolnioną przystawką Tuska, jego formacja oprócz prób zastraszania, gnębienia i upokarzania opozycji praktycznie nic nie robi (z niechlubnymi wyjątkami nabijania sobie kabzy i korzystania z nieuprawnionych przywilejów, co pokazała afera szpitalna), a na PiS jakoś nie wypada im głosować po tym, jak przeklinali to ugrupowanie w 2023. Gdyby taki plan przyświecał Kaczyńskiemu, to byłoby to pozytywnym zaskoczeniem – w końcu niczego bardziej nie życzę Polsce niż powstania silnego ugrupowania "NORMALSÓW" którzy nie zostali otumanieni ani przez sektę AntyPiSa ani przez religię antyszczepionkową. Sam do tej grupy “normalsów” się zaliczam i w obecnej sytuacji głosowanie na ludzi Kukiza dołączonych do PiS uważam za “zło konieczne” wobec egzystencjalnego zagrożenia jakie niesie fanatyzm Tuska... z niewiele lepszymi Mentzenem i Braunem czekającymi w kolejce. Więc teoretycznie możemy mieć sytuację “umarł król - niech żyje król”, czyli PiS słabnie, ale na jego miejsce wskakuje silna formacja centrowa, która jednocześnie wyprzedza PR-owe utworzenie jakiegoś nowego bloku a’la “Trzecia Droga” (Tusk zawsze przed wyborami tworzył sobie jakąś "przystawkę" mającą zebrać głosy tych, co nie chcą na niego głosować, a później wejść z nim w koalicję - ostatnio to była "Trzecia Droga", wcześniej "Nowoczesna" jeszcze wcześniej "Ruch Palikota" itp...).

Wydaje się to prawdopodobne tym bardziej, że do tego ugrupowania mogłoby się dołączyć kilkoro bardzo popularnych "politycznych singli" takich jak moja ulubiona Paulina Matysiak. Więc czy ta partia jest skazana na sukces? Nie tak prędko! Nowa formacja będzie musiała się zmierzyć z trzema poważnymi problemami. 

  • Starcie z partiami finansowanymi z budżetu. Wiadomo, że duże ugrupowania przytulają duże pieniądze na kampanię wyborczą. Sprawa jest oczywista, ale nie jest to największy problem, bo efekt nowości i entuzjazm mogą z naddatkiem zniwelować tę niesprawiedliwość. 
  • Metoda D’Hondta. Promuje ona ugrupowania o najlepszym wyniku wyborczym. Dlatego więcej mandatów otrzymałoby jedno ugrupowanie które w wyborach osiągnęłoby wynik 23% niż dwa ugrupowania z wynikami rzędu 13% mimo że ich suma poparcia wynosi 26%. Trzeba to uwzględnić w przedwyborczych kalkulacjach. 
  • Starcie z propagandą Tuska. To jest najpoważniejszy problem. Już teraz widać jak media grają na zaognienie konfliktu, a będzie jeszcze gprzej. Każda, nawet najbardziej konstruktywna krytyka działań PiS ze strony obozu Morawieckiego będzie przedstawiana jako “ostry atak” (et vice versa), a każdy konflikt – jako “wojna totalna”. Jedyna nadzieja w tym, że propagandyści pogubią się tak, jak w przypadku Kukiza w roku 2015 (najpierw go promowali licząc na to, że odbierze głosy Dudzie, później zaczęli pomijać i atakować fake-newsami, ale było już za późno).  


Do tych trzech poważnych problemów trzeba dodać jeszcze jedno pytanie: czy warto, aby Kaczyński brał “rozwód” z Morawieckim właśnie teraz? Gdyby rozstali się przed “aferą szpitalną” to Morawiecki mógłby właśnie w tej chwili “przygarnąć” zawiedzonych wyborców koalicji rządzącej. Gdyby rozstali się już po zakończeniu tej afery, to mógłby ich “przygarnąć” post fctum. Ale rozgrywanie partyjnych wojenek w trakcie tej afery jest jak “podanie tlenu” tonącej platformie. Jej wyborcy już i tak są bombardowani przekazem, że “pisowski Kanał Zero z pisowską przystawką partią Razem próbują dokonać zamachu stanu obalając prezydenta (Warszawy, a może nawet RP) Rafała Trzaskowskiego i premiera Donalda Tuska, a posługują się w tym celu kłamstwami jakiegoś podpadniętego, zwolnionego lekarza, który działa z zazdrości o to, że młody, zdolny i pracowity lekarz związany z Koalicją Obywatelską zarabia lepiej od niego i szybciej awansuje”. Teraz dodatkowo sprzedają bajkę, że cała afera szpitalna "nie dotyczy Platformy - to kolejna afera złodziejskiego PiS-u", a konflikt między “maślarzami” a “harcerzami” ma ją przykryć, bo "PiS ma tu wiele do ukrycia”. Nieważne, że pierwsza połowa narracji nie pasuje do drugiej – nie takie “fikołki” Tusk sprzedawał swoim wyznawcom, oni we wszystko uwierzą. Ale najgorsze w kłótniach wewnątrz obozu PiS jest to, czego nikt z wyborców obecnej koalicji rządzącej głośno nie powie, ale wielu sobie o tym pomyśli: “może i z tym złodziejstwem PiS-u to był pic na wodę, może i całe te rozliczenia to tylko opium dla ludu i tanie igrzyska, może i Platforma jest pazerna jak cholera (a dokładniej jak Dawid Kacprzyk) i w dodatku traktuje siebie jak elitę zasługującą na salony VIP w szpitalach, a wyborców jak plebs i hołotę, ale to jest jednak ta Platforma, co potrafi się dogadać z UE – nawet posuwając się do zdrady ojczyzny (co akurat temu elektoratowi za bardzo nie przeszkadza), ale potrafi się  dogadać - a nie taki PiS, co tylko zajmuje się samym sobą, a nawet kłóci z samym sobą”... na co najlepszym przykładem jest Jacek Kurski.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka