Tak już jest w przyrodzie, że społeczność składająca się z osobników “czystej krwi” bardzo często się degeneruje. I tak rasowe psy dużo częściej cierpią z powodu chorób genetycznych niż wymieszane genetycznie i ogólnie odporne na choroby "kundelki", a oprócz tego poszczególne rasy oprócz swoich zalet mają znane hodowcom wady np.: psy ras dużych i ciężkich jak dog niemiecki żyją krótko z powodu chorób serca, psy ras najmniejszych jak yorkshire terrier miewają ataki epilepsji, a słodziutki mops z pofałdowaną skórą i krótką kufą to rasa mająca tyle problemów zdrowotnych, że weterynarz staje się najbliższym znajomym rodziny posiadającej takiego pupila. Natura broni się przed jednorodnością. Widać to także wśród ludzi po plemionach, które nie mają żadnej “wymiany genetycznej” z innymi plemionami – im mniejsze i bardziej hermetyczne plemię, tym więcej wad wrodzonych - tylko wysoka umieralność spowodowana słabym dostępem do medycyny w tych plemionach sprawia, że ich wioski nie są zdominowane przez osoby niepełnosprawne. Powszechnie mówi się o czymś takim, jak "chów wsobny" (określenie negatywne) i “potrzeba świeżej krwi”, "świeża krew" (określenia pozytywne) - są to terminy dobrze znane, które z genetyki i hodowli przeniosły się do języka potocznego jako określenie zjawisk społecznych.
Podobnie jest w polityce. Wyraźną przewagą PiS-u nad Platformą było to, że o ile Donald Tusk w obawie o wewnętrzną konkurencję NISZCZYŁ osoby zbyt zdolne i zbyt ambitne, o tyle PiS potrafił te osoby przygarnąć. I tak trafili do tej formacji prof. Zbigniew Religa, prof. Zyta Gilowska, Mateusz Morawiecki i wielu innych “outsorców” którzy stanowili główny atut tej partii. Platforma także potrafiła “przygarnąć” polityka, który odszedł z PiS lub "przystawek" tej partii, ale najczęściej jego rola ograniczała się głównie do ataków na byłych kolegów - wystarczy spojrzeć na to czym zajmuje się Radosław Sikorski, nie mówiąc już nawet o Giertychu czy "agencie Tomku". A w PiS odwrotnie: prof. Religa został MInistrem Zdrowia, prof. Gilowska Ministrem Finansów, a Mateusz Morawiecki najpierw był Ministrem Finansów w rządzie Beaty Szydło, a później sam został Premierem. Tylko Jacek Saryusz-Wolski ograniczał się głównie do powrarzania, że Donald Tusk to świnia, ale on był wyjątkiem. Specjaliści z różnych środowisk, w tym także ci “wygryzieni” przez Tuska z Platformy byli największym atutem PiS-u. BYLI - już nie są. Po tym jak “maślarze” próbowali skompensować sobie porażkę wyborczą zwalając całą winę na Mateusza Morawieckiego (choć wielu z nich było ministrami w jego rządzie) nikt przy zdrowych zmysłach już do PiS-u nie przejdzie. A tym bardziej po tym, jak Mateusz Morawiecki zostanie “wygryziony” z PiS, co właśnie się dokonuje.
Dla każdego kto uważnie obserwował scenę polityczną oczywiste jest, że to nie Donald Tusk wygrał wybory jesienią 2023 roku, tylko Jarosław Kaczyński je przegrał serią głupich decyzji jesienią 2020 roku. To wtedy poparcie dla PiS spadło z ponad 40% do poziomu niewiele ponad 30%. Pamiętamy te decyzje: rozgrzebanie kompromisu aborcyjnego (nie oszukujmy się - bez przyzwolenia prezesa Julia Przyłębska trzymałaby ten temat w “zamrażarce” ad infinitum, więc Kaczyński albo sprawę “przespał” albo – jak twierdzą niechętni mu – celowo wywołał w czasie pandemii), piątka dla zwierząt (“oczko w głowie” prezesa... które stało się strzałem nawet nie w stopę, nie w kolano tylko we własną w skroń - ostatecznie i tak nie weszło w życie, ale zdążyło zrazić rolników), koszmarne decyzje personalne takie jak zamiana min. Szumowskiego na Niedzielskego (Szumowski może przesadzał, ale był skuteczny – nieudolna strategia Niedzielskiego to było łącznie dwieście tysięcy zgonów w drugiej i trzeciej fali spowodowanych koronawirusem i przeciążeniem systemu ochrony zdrowia – karetki nie zdążały do “zawałowców”, “udarowców” i innych pilnych przypadków, bo były zajęte ratowaniem “covidowców”), Ardanowskiego na Kowalczyka (jeden z efektów “piątki dla zwierząt”), Piontkowskiego na Czarnka (ten niestety stanowi dla lewicy niewyczerpane źródło memów ośmieszających prawicę takich jak "cnoty niewieście" lub "OZE - sroze") i zastąpienie zasłużonej tworzeniem ekonomicznych “tarcz covidowych” Jadwigi Emilewicz ekipą żółtodziobów bez doświadczenia, którzy później “położyli” Polski Ład - reformę która miała być gamechangerem (zapomnieli powiedzieć ludziom, że aby na nim skorzystać trzeba wypełnić PIT-2, źle skalkulowali progi podatkowe, stąd zamęt z “ulgą dla klasy średniej” i konieczność naprawy całej reformy). Dochodzą do tego konflikt z Jarosławem Gowinem o “wybory kopertowe” (niepotrzebny i szkodliwy – tak jak sam pomysł tych wyborów) oraz zdarzenie które w żaden sposób nie przenosiło się na życie wyborców, ale było w ich oczach “policzkiem” - wizyta Kaczyńskiego na cmentarzu... zamkniętym przed Uroczystością Wszystkich Świętych przez nieudolnego Niedzielskiego.
Są wśród polityków PiS (a także jednej i drugiej Konfederacji) tacy, którzy nie chcą o tych błędach Kaczyńskiego pamiętać. Mentzen za pomocą kłamstw i psychomanipulacyjnych sztuczek których mógłby mu pozazdrościć sam Donald Tusk przekierował odpowiedzialność na Mateusza Morawieckiego, bo uważa go za większe "zagrożenie" dla swojego ugrupowania niż potykający się o własne nogi, ale przekonywany przez "dwór" o własnej nieomylności Kaczyński. Bo w pamięci ludzi wiele faktów po jakimś czasie się rozmywa. Część osób nie pamięta, że na początku wszyscy byliśmy PRZERAŻENI agresją Rosji na Ukrainę i prawie wszyscy jak mogliśmy pomagaliśmy Ukraińcom. Wszyscy z wyjątkiem najgorszych szumowin z PO, Lewicy i Konfederacji, którzy na tym dramacie próbowali politycznie coś ugrywać - czy to wprowadzając FAŁSZYWY PODZIAŁ na RZĄD, który rzekomo "nic nie robi" i SPOŁECZEŃSTWO które "przyjmuje Ukraińców do swoich domów" (trudno wyobrazić sobie większe skur..syństwo, aby wykorzystywać zaangażowanie obywateli do atakowania rządu, który ci obywatele w większości wybrali), czy to strasząc "sutenerami polującymi na młode, ładne Ukrainki na dworcu w Rzeszowie" (takie teksty puszczało środowisko "Gazety Wyborczej") czy to oskarżając Polskę o "segregację rasową uchodźców" i wzywanie Komisji Europejskiej na nakładanie na Polskę sankcji właśnie w momencie, kiedy jej wsparcie dla Ukrainy przesądzało o tym, że Kijów ocalał (patrz filmy z Ochojską i Biedroniem poniżej), czy to wreszcie odgrzewając w tym momencie Wołyń, strasząc Ukraińskimi dziećmi, które "w przyszłości będą mordować nas i nasze dzieci" i jedną małą grupką Murzynów (niecierpię określenia "afroamerykanie") sfotografowaną kilkadziesiąt razy z różnych perspektyw. Podobnie jak część z nas nie pamięta, że na początku wszyscy byliśmy PRZERAŻENI pandemią koronawirusa, najlepsze szpitale zakaźne jak "Biegański" w Łodzi miały po 4 (słownie CZTERY) respiratory, a szpitale ogólne jak WAM (również w Łodzi) miały raptem 2 (słownie DWA) komplety ubiorów ochronnych (wiem to z pierwszej ręki, bo mam kontakt z lekarzami). Część też nie pamięta, jak Krystyna Janda i inni celebryci PO wpychali się przed staruszków, aby zaszczepić się zanim przyjdzie kolejka na ich rocznik. Tym bardziej ludzie pozapominali, jak w trakcie drugiej i trzeciej fali na COViD wymierały całe Domy Pomocy Społecznej (ludzie osłabieni wiekiem), hospicja i oddziały onkologiczne (ludzie osłabieni chorobami) - nie "mordowały" ich szczepionki (bo tych jeszcze nie było), maseczki, respiratory ani "zamknięcie służby zdrowia" (bo oni już znajdowali się w placówkach medycznych) tylko wirus, którego zdaniem Mentzena i Brauna nie było - była "plandemia" i "covidowy zamordyzm". Oczywiście zdarzały się w tamtych czasach błędy (na przykład w 2020 roku przedłużanie zamknięcia kościołów i szkół na wiosnę, gdy już pierwsza fala wygasała z powodów meteorologicznych, przedłużenie obowiązku zakładania maszeczek w sklepach, kościołach i urzędach latem), ale łatwo jest je wymieniać jak się siedzi wygodnie w fotelu i komentuje decyzje z perspektywy dłuższego czasu.
Błędy Kaczyńskiego z jesieni 2020 zredukowały poparcie dla PiS z rzędu 40% do 30%, co pozbawiło PiS szans na samodzielne rządzenie po wyborach. Brak pomysłów na rozliczenie się z błędami po przegranych wyborach, tudzież pomysły typu "zwalić wszystko na Morawieckiego" znów zredukowały poparcie do rzędu 20%. Wyrzucając Morawieckiego i jego stronników Kaczyński jest na najlepszej drodze do tego, aby poparcie dla PiS miało jedynkę z przodu. Jeśli Kaczyński i jego otoczenie będą wyskakiwać z kłamstwami typu "Morawiecki i jego ludzie ODESZLI z PiS" lub "Morawiecki był doradcą Tuska", to poparcie dla PiS niebawem może zrobić się jednocyfrowe. Bo kto niechętny Tuskowi głosowałby na taki PiS, który swoich wewnętrznych krytyków i konkurentów najpierw próbuje zastraszyć przez upokarzające ultimatum, a później niszczy kłamstwami i hejtem niczym sam Donald Tusk z Giertychem do spółki?
Pierwotna wersja artykułu powstała 7 lipca. W dniu dzisiejszym dopisałem do niej dwa ostatnie akapity.



Komentarze
Pokaż komentarze (35)