Donald Tusk miał straszny sen. Najpierw leciał TU-154 jako nawigator i mówił po rosyjsku, a potem jak kapitan Protasiuk powiedział "odchodzimy" zaczęło się z nim dziać coś dziwnego. Zobaczył we mgle za oknem Władimira Putina z rogami i kałasznikowem w ręce, a potem prezydenta Miedwiediewa z gitarą Fendera i długimi włosami. Gdy te postaci zniknęły premierowi ukazał się Graś ze złotymi zębami nago i Lis wczepiony w niego w stroju piłkarskim. Ledwie ten duet odfrunął, a już pojawiła się latającym automobilem marki "Czajka" Tatiana Anodina i wskazując na stopy nakazała "Pacełuj mienia, Danald, ja skazała!!!! Pacełuj mienia rab moj!...
Cały spocony, polski premier nie mógł się przebudzić i nagle znalazł się na ogromnym Stadionie Narodowym w Warszawie. Sam na murawie ubrany w biało-czerwony trykot śpiewał hymn ale zdziwił się bardzo, gdyż tempo nie było marszowe i szybkie jak w Mazurku Dąbrowskiego lecz rozwlekłe i wolne. Coś pomiędzy "Deutschland, Deutschland uber Alles i "Niech żyje swaboda Ruskiego naroda"...To go doprowadziło do histerii. Tłum krzyczał do niego "Ile ci dali? Donaldzie, ile ci dali?..." Zobaczył Schetynę jak trzyma ogromne nożyczki i ma zamiar przeciąć wstęgę na otwarciu Stadionu Narodowego, ale zamiast to uczynić wykonuje zamach nożycami, ucina mu palec wskazujący i odrzuca go w kierunku widowni. Przypadkiem zagubiona wśród tłumu Ewa Milewicz dostaje palcem w głowę i pod wpływem wstrząsu wskakuje na stojącego poniżej Tomasza Wołka. Ten rży jak koń i kopie stojącego obok Czuchnowskiego, który obłożony pluskwami szpiegowskimi dostaje ataku epilepsji. Na ratunek biegnie mu Anita Werner i metodą usta usta wyciąga mu język na zewnątrz., co widząc Grzegorz Miecugow zaczyna płakać i pada do kolan Maxa Kolonko. Ten z obrzydzeniem odpycha go od siebie i spluwa w powietrze. Ślina niesiona przez wiatr trafia w oko Stefana Niesiołowskiego. Ten krzyczy jakby do niego ktoś strzelił z broni palnej. Po chwili tak samo jak Miecugow zaczyna płakać...
Premier Tusk wybiega ze stadionu i przy Wale Miedzeszyńskim biegnie w kierunku ZOO. Nagle zatrzymuje się obok ulicy biała limuzyna i drzwi się otwierają, a w jej środku siedzą Marszałek Piłsudski, Maciej Płażyński i Lech Kaczyński. Wszyscy ubrani w mundury I-szej Brygady. Patrzą na niego i jednym głosem pytają " Czy meldujesz wykonanie zadania?"...
Donald budzi się i płacze. Płacze tak długo i obficie, że jego łóżko wypływa na fali łez do Bałtyckiego Morza, a tam Matka Boska Swarzewska zabiera go w kierunku Bornholmu.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)