nie wiem czy ktos sluchal dzisiejszej konferencji wojewody mazowsza - a wlasciwie wiem na pewno ktos sluchal - wiec pewnie niedlugo rozpocznie sie dyskusja na ten temat
Zadaje sobie tytulowe pytanie: Co wolno wojewodzie?
Czy wojewoda moze wprost i otwarcie powiedziec:
"Dokumenty mi ukradli, ale ktos (nie wymienil imienia, a nawet stopnia pokrewienstwa ze swoim informatorem) powiedzial, ze jak tak powiem w urzedzie to dluzej bede czekal na wydanie wtornikow"
Na milosc boska niech mi ktos powie, ze to jest w porzadku. Czy ktos moze powiedziec, ze to nie jest zaswiadczenie nieprawdy?
Czy to wolno wojewodzie? Zobaczymy...
[edit z popoludnia]
dzis juz wiemy, ze wojewodzie nie wolno mowic i robic takich rzeczy.
Czy Ludwik Dorn zrobil dobrze, ze pozbawil Pana wojewode stanowiska (a dokladniej wystapil o to do premiera)? TAK! na szczescie zaczyna sie powolne dazenie do normalnosci - za takie rzeczy zwalnia sie z pracy i juz. Tak samo powinno byc z:
urzednikami wysylajacymi sprosne sms'y do podwladnych (co juz sie stalo);
ministrami, ktorzy w sposob chamski zachowuja sie wobec kobiet (bez wzgledu jakim zawodem sie paraja - przypominam, ze w Belgi to jest zawod) - niestety Leppera sie nie udalo zwolnic;
osobami, ktorych normalnym w przeszlosci zachowaniem byly zachowania antysemickie, nietolerancyjne (wobec osob innego wyznania, orientacji seksualnej itp.) - tego jeszcze dlugo niestety nie dozyjemy.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)