Media poinformowaly o odejsciu z kaplanstwa ks. prof. Tomasz Węcławski, To kolejny autorytet teologiczny w Polsce, ktory postanawia nie-firmowac swoja osoba Kosciola Rzymsko-Katolickiego.
Jak mi sie wydaje decyzje ks. Weclawskiego jest podyktowana innymi argumentami i okolicznosciami niz ks. Bartosia. Nie zmienia to jednak a ugruntowuje negatywny obraz Kosciola w Polsce.
Smutek tylko tyle moge powiedziec.
Tekst oswiadczenia -> http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,3975380.html
komentarz moj:
Odejscie ks. Tomasza to wielka szkoda dla wielu sposrod wierzacych. Jego glos w dyskursie publicznym wlasnie jako glos osoby z Kosciola a nie jako obywatela RP byl znaczacy.
Niestety podobnie jak w przypadku Bartosia nie sadze aby ks. Tadeusz, juz jako "obywatel", przebil sie w przyszlosci ze swoimi pogladami. Ich, choc rozne, poglady na zmiany w Kosciele nie beda sie juz liczyly - a na pewno nie beda wysluchane przez spoleczenstwo. Poniewaz ich artykuly znajda sie moze w kilku marginalnych, chos wartosciowych, czasopismach (o nakladzie np. 10 000 egz). Nie bedzie juz to jednak oddzialywanie na wszystkich, ksiezy i wiernych, w Polsce.
To odejscie to oslabienie "rozumowej" czesci polskiego kaplanstwa. Kaplanstwa, ktore moglo dojsc w swoim zyciu do przekonan, jak to bylo w przypadku Bartosia, "nie-do-konca" zgodnych z tradycja Kosciola. Lecz to dzieki nim, i ich otwartosci na rozumowe podejscie do wspolnoty jakim jest Kosciol, srodowisko chrzescijan moglo pozwolic sobie na zwrocenie sie do grup obecnie wykluczonych sporod wiernych.
To "rozumowe" podejscie powoli odchodzi w zapomnienie. Nadzieja pozostaje nowy metropolita warszawski. Boje sie jednak, ze ta nominacja jest jedna z ostatnich nadziei jakie pozostaly wiernym identyfikujacym sie z "Kosciolem otwartym".


Komentarze
Pokaż komentarze (3)