Pewnie powiedział prawdę, gdyż „lekarstwem” dla większość osób uzależnionych jest alkohol. To „lekarstwo” daje właśnie efekty, jakie coraz częściej obserwujemy w przypadku byłego prezydenta, który ze swoją ułomnością postanowił obnosić się publicznie. Ja jednak nie mam zamiaru obserwować problemów alkoholowych byłego prezydenta Polski, który notorycznie pokazuje brak charakteru i umiaru. W normalnym kraju taką osobę umieszcza się w szpitalu, u nas zaś zaprasza się na polityczne debaty i wiece.
Nie pojmuję, dlaczego sztab LiD – czyniąc z Kwaśniewskiego pijaną mordę kampanii - chce upodlić własnych wyborców. Dlaczego wystawiają postkomuniści chorego człowieka na front walki wyborczej?
Trzeba także pamiętać, że Kwaśniewski negocjował i podpisywał wiele strategicznych dla Polski umów i ustaw. Działo się to z chorobą alkoholową w tle. Ile razy był przy ważnych rozmowach nietrzeźwy? Czy człowiek, który nie może powstrzymać się przed piciem może być twardym negocjatorem? Warto zastanowić się, ile ta choroba mogła kosztować Polskę i Polaków?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)