0 obserwujących
7 notek
9938 odsłon
2958 odsłon

W obronie demokracji znieść demokrację

Wykop Skomentuj53





Wraz z objęciem władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, w mediach głównego nurtu ciągle poruszany jest temat zagrożeń dla polskiej demokracji. Każde działania nowego rządu, zarówno te znaczące jak i całkowicie marginalne, przestawiane są jako zamach na ustrój państwa i wolności jego obywateli. Negatywne nastroje medialne podbudowywane są wypowiedziami autorytetów, które często mają charakter bardziej emocjonalny, niż merytoryczny. Kwintesencją działań mainstreamu jest powstała niedawno facebookowa inicjatywa o nazwie „Komitet Obrony Demokracji”, w ramach której publicyści prawicowych gazet nazywani są „przedstawicielami mediów reżimowych”. Warto tu przypomnieć, iż owa wielka „mobilizacja uciśnionych” nastąpiła... po niecałym tygodniu sprawowania rządów przez drużynę Beaty Szydło.

 

Ci, co nie umieją przegrywać

 

W czasie jednej z internetowych polemik, wywołanych niespodziewaną decyzją Prezydenta o ułaskawieniu Mariusza Kamińskiego, spotkałem się z bardzo ciekawym pojęciem. Pojęciem użytym przez przedstawiciela młodego „elektoratu umiarkowanego”, którego poparciem do niedawna cieszyła się Platforma, a który w coraz większej mierze przechodzi obecnie pod patronat .Nowoczesnej. Tym pojęciem jest „demokratura”. Ot, ciekawa zabawa słowna oddającą pełnie niezadowolenia pewnej grupy obywateli z faktu, iż to w wyniku demokratycznych wyborów władzę przejęła nielubiana opcja polityczna, która właśnie na oczach Polaków przejmuje z rozmachem stery rządu. Oczywiście, każdy wyborca sympatyzujący z określoną opcją polityczną może w sposób odmienny oceniać ostatnie poczynania PiSu. Warto jednak w tym miejscu pozostawić w tyle wydarzenia polityczne ostatnich dni i poświęcić trochę uwagi właśnie temu zlepkowi słów, który przez wielu zawiedzionych wyborców niewątpliwie uznany zostanie za trafną ocenę obecnej sytuacji w kraju.

 

„Demokratura” stanowi połączenie dwóch pojęć – demokracji, czyli rządów większości, oraz dyktatury, oznaczającej władzę jednostki, często też władzę absolutną. W perspektywie mojego rozmówcy obecnie mamy zapewne w Polsce do czynienia z sytuacją, w której jedna opcja polityczna wolą ludu otrzymała władzę absolutną, którą raczy wykonywać ku zmartwieniu pokonanej w głosowaniu mniejszości. PiS przejmuje kontrole nad całym aparatem państwa, neutralizując te jego elementy, które mogłyby blokować planowane zmiany. Dużo mówi się w tym kontekście o naruszeniu konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego. Ale czy naprawdę o to tutaj chodzi? Czy czasem pod płaszczykiem troski o wolność nie kryje się strach przed obiecywanym przez PiS w kampanii wyborczej projektem reformy państwa? Projektem, który de facto został poparty przez większość biorących udział w wyborach Polaków. W tym ujęciu za pojęciem „demokratury” kryje się ukryta negacja wyniku demokratycznej elekcji – poprzez zły wybór ludu mamy do czynienia z zaprzeczeniem ustroju wolności. „Dyktatura większości nad mniejszością” - to korwinistyczne hasło aż samo ciśnie się na usta.

 

Gdy czytam wypowiedzi dotyczące obecnego rządu, formułowane przez medialne autorytety, salonowych dziennikarzy i zwykłych wyborców dawnej partii władzy, na myśl przychodzi mi „Michnikowszczyzna” Rafała Ziemkiewicza. Prócz ludzi, którzy ze względu na swój stan majątkowy, czy wykształcenie uważają się za warstwę wyższą polskiego społeczeństwa, ubolewanie nad ciemnotą większości ludu prostego wyrażają także osoby, które z samego faktu popierania określonej opcji politycznej wnioskują swoją przynależność do elity „oświeconych”. Trosce o demokrację, wyrażanej z pozycji inteligenckich często towarzyszą wypowiadane w poczuciu wyższości frazy o „wyborcach-debilach”, czy „rządach idiotów”. No ciemnogród zepsuł nam NASZE państwo. A takie przecież było już europejskie i postępowe!

 

Osoby wychodzące z takich założeń nie widzą wcale, że obecna największa partia opozycyjna przez osiem lat zawłaszczała sobie państwo w ten sam, a nawet jeszcze w gorszy sposób. Obecna władza nie zrobiła jeszcze nic, co obiektywnie można by określić jako zamach na demokracje. Wszelkie obecne działania rządu stanowią jedynie przygotowanie państwa do sprawnego przeprowadzenia planowanych reform. To owoce pracy nowego rządu świadczyć będą o stosunku PiSu do demokracji. Na to chwile nikt jeszcze nikomu nie zabrał pieniędzy z OFE, nikt nie podwyższył wieku emerytalnego. Na racjonalną ocenę pracy drużyny Beaty Szydło jeszcze nie pora.

 

Ale nie o racjonalność myślenia tu przecież chodzi. Dla oponentów PiSu już sama możliwość przeprowadzenia przez rząd reformy państwa stanowi swojego rodzaju zamach na demokrację. Kiedy natomiast prawo łamała opcja „europejska” - nikt larum nie podnosił. W sytuacji gdy rządy PiSu jako takie, przy celowym wsparciu opozycji antysystemowej, stanowią zagrożenie dla demokracji, każde działania uniemożliwiające sprawowanie władzy przez tą opcję polityczną stanowią wartość samą w sobie. Wszelakie próby sprawowania władzy będą natomiast oceniane jako zamach na ustrój demokratyczny. Jeżeli w ten sposób określimy schematy myślowe wrzeszczącej opozycji, wniosek nasuwa się sam – państwo jest ich, a nie większości obywateli. Dlatego Polacy nie mogą i nie powinni samodzielnie decydować o tym, jakim torem pójść powinien dalszy rozwój ich kraju. Czy to jest demokracja?

 

Schizofrenia

 

I w tym podejściu właśnie tak naprawdę leży problem. W braku szacunku zwolenników dawnego rządu dla wyniku demokratycznych wyborów. Nie byłoby może w takim zachowaniu wyborców postępowych nic dziwnego, gdyby nie to, że polski elektorat umiarkowany to właśnie z idei demokracji uczynił swój sztandar. To przecież w zachodnioeuropejskim ujęciu ustroju wolności funkcjonowała poprzednia władza, co dawało jej agitatorom prawo do mianowania siebie osobami nowoczesnymi, tworzącymi „Polskę europejską”. Teraz jednak, gdy mechanizmy demokracji przyniosły niekorzystny dla postępowców rezultat, właściwość tego systemu podlega jawnej, lub czasem dorozumianej negacji.

 

To lawirowanie między koncepcjami politycznymi, sprawne wykorzystywanie okrągłych pojęć i swoisty relatywizm ideowy nie stanowią niestety czynnika nowego w polskim życiu politycznym. Jak słusznie zauważył natomiast Michał Sikorski na jednym ze swoich internetowych filmów -rzeczywistość zawsze jest taka, jaką ją postrzegamy. Hipokryzji niektórych komentatorów nie można zwalczyć, warto jednak ją zauważać. Nie warto też teraz rwać włosów z głowy i chwytać za broń – dopiero z czasem będziemy w stanie ocenić efekty rządów PiSu w naszym kraju. Życzę sobie i wszystkim, aby były to zmiany pozytywne.

Wykop Skomentuj53
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale