To, co mówi, a czasem i robi Janusz Palikot, przekracza nie tylko wszelkie granice przyzwoitości i jakiekolwiek smaku, ale także demokracji.
Takie zachowanie można by nazwać zachowaniem wiejskiego głupka. No ale wiejskiego głupka nikt przecież na poważnie nie bierze. Nie pokazuje się w głównych wiadomościach telewizyjnych. Nie cytuje się go w prasie. Nie budzi on zainteresowania gospodarzy przy piwie. Nawet gospodynie wiejskie spotykające się w długie zimowe wieczory na darciu pierza wolą plotki obyczajowe. Wiejskim głupkom zajmują się tylko czasem dzieci, gdy nie mają lepszego zajęcia.
Czyśmy już tak zdziecinnieli, że nie potrafimy rozróżnić polityka od błazna. Ja nie mówię, że trzeba Palikota od razu ukarać, ale może trzeba go po prostu leczyć. Może trzeba mu pomóc, skoro jego partyjni koledzy zostawili go na pastwę losu i pośmiewisko dzieci.
Gdyby Palikot opamiętał się na chwilę, przypomniałby sobie przysłowie, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. A jemu nie ma kto pomóc, a on coraz dalej brnie, a jemu nie ma kto zwrócić uwagi. Nikt nie czuje się za niego odpowiedzialny. Pozwalając na takie zachowania, psujemy wszelkie standardy współżycia społecznego, a to wcześniej czy później na nas się zemści. Uważajmy, żebyśmy sami paliKOTA nie dostali, bo wstyd będzie.
(Mariusz Gazda)



Komentarze
Pokaż komentarze