Tadeo Tadeo
81
BLOG

Rządzący przypominają ślepców poruszających się we mgle.

Tadeo Tadeo Polityka Obserwuj notkę 0

Prof. Artur Śliwiński

Bankructwo państwa to połączenie dwóch czynników: niewypłacalności oraz utraty zdolności rządzenia. Innymi słowy, jest to stan niemożności zaspokajania zobowiązań finansowych zewnętrznych i wewnętrznych a zarazem niemożność jego przezwyciężenia przez aparat rządowy. Pierwszy czynnik wywołujący bankructwo to przede wszystkim malejące szanse spłaty zadłużenia zagranicznego. A zadłużenie zagraniczne Polski rośnie w zatrważającym tempie, tylko częściowo z powodu niekorzystnego kursu złotego i skumulowania się płatności, a częściowo wskutek dodatkowego zadłużania się Polski. Obecne zadłużenie zagraniczne wynosi 200 miliardów dolarów i nie widać, by rząd się tym przejmował.

Polska należy do najbardziej zadłużonych krajów świata. Ma długi, a nie wierzytelności, a to liczy się podwójnie. Długi te rosną w postępie geometrycznym: tylko od IV kwartału 2007 do III kwartału 2008 w niespełna rok rządów PO (za dolara płacono wówczas niewiele powyżej 2 zł) dług zagraniczny wzrósł prawie 35 procent.

Kryzys na świecie trwać będzie jeszcze dwa lub trzy lata. W Polsce prawdopodobnie dłużej, dlatego, że nie są podejmowane odpowiednie kontrakcje i w ten sposób kryzys u nas ulega pogłębieniu. A to przekłada się na jego długotrwałość.

Im dłużej władze będą zwlekać i uspokajać społeczeństwo naiwnymi zapowiedziami, tym dłużej będziemy przeżywać trudności.

Jest jeszcze jeden możliwy czynnik. Uspokajające oceny płynące z zagranicy mogą wyrażać interes przedłużania istniejącego stanu rzeczy, który umożliwia niekontrolowany odpływ kapitału oraz sprowadzenie do Polski tandety konsumpcyjnej.

Najgorszą rzeczą w trakcie kryzysu są rządy picusiów. Dzisiaj prawie we wszystkich krajach do kryzysu podchodzi się nadzwyczaj poważnie. Toteż władze większości krajów uruchamiają najlepsze zespoły specjalistów do diagnozowania sytuacji kryzysowej. Nie szczędzą środków, a wszystko po to, aby dowiedzieć się o kryzysie jak najwięcej. Na tym polega istota kompetencji władzy. A u nas? Najwięcej o kryzysie ma do powiedzenia minister Nowak, z wykształcenia politolog, czy Michał Boni – kulturoznawca.

Kryzysu nie rozwiązuje się przez to, że się dużo gada, tylko przez to, że się dużo bada.

Przez lata mieliśmy do czynienia z gloryfikacja instytucji finansowych. Obecny kryzys nie jest kryzysem płynności. Wsparcie dla banków to wyrzucanie pieniędzy w czarną dziurę.

Być może jesteśmy narażeni na kolejny atak spekulacyjny. A na pewno to nie jest koniec naszych problemów. Aktualnie propozycje przyjęcia wspólnej waluty Unii Europejskiej i wprowadzenie „węża walutowego”, licząc, że uchroni nas przed kłopotami to zaproszenie dla kolejnego i jeszcze silniejszego ataku spekulantów. Atak spekulacyjny na funta w przededniu zamierzonego wejścia Wielkiej Brytanii do europejskiego systemu monetarnego (w kraju o wiele razy silniejszej gospodarce i w czasach prosperity) spalił na panewce. Okazał się tylko interesem dla George’a Sorosa i ciągnącej za nim watahy spekulantów. A rząd Tuska wyraźnie zmierza w tym kierunku.

Nie można pogłębiać kryzysu, a jednocześnie go zwalczać. To absurd.

 

(Wybrane fragmenty rozmowy z profesorem w dzisiejszym Naszym Dzienniku) 

Tadeo
O mnie Tadeo

Uploaded with ImageShack.us Uploaded with ImageShack.us <

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka