28 obserwujących
409 notek
485k odsłon
2701 odsłon

Zamiast koronawirusa ksiądz Wierzbicki - nowa gwiazda Moniki Olejnik

Wykop Skomentuj46

Profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ksiądz Alfred Wierzbicki zagościł u mnie w domu, kiedy to trenowałem kciuk na pilocie mojego starego telewizora, szukając programu, który zadowoliłby osobiste potrzeby rozrywki. Było to kilka dni temu, przed Wielkanocą, gdy różne stacje prowadziły narrację gryczpanowo jajeczną z Panem Jezusem na deser, ten jeden raz nie trywializowanym i niewzbogacanym o żony dzieci i groby, w których według różnych "Diskowerych" i "Nacjonalnych Geografików"  leżały jego doczesne szczątki strzeżone pilnie przez Templariuszy. Żadnych takich bzdur, choć może i to za rok albo dwa to się zmieni. No więc przeskakując z kanału na kanał trafiłem na " Całą prawdę, co to dzieje się całą dobę, a pewna stacja ją relacjonuje. Zobaczyłem więc Monikę Olejnik zadającą, o dziwo, głosem nienapastliwym pytania księdzu katolickiemu, którym okazał się ksiądz Wierzbicki.

Przełączyłem się akurat w momencie kiedy to ksiądz profesor nadzwyczajny Wierzbicki dyskredytował i dezawuował innego księdza profesora pracującego zresztą w tej samej uczelni, a mianowicie księdza profesora Guza, zarzucając mu szczupłą bibliografię i zacofane poglądy. Jak sięgnąłem później do stosownych notek, ksiądz Guz to  twardogłowy, zimny wychów pro " wojtyłowski" i racingerowski", uznający protestantów za heretyków, a samego Lutra niemal za bandytę przynoszącego zamęt i schizmę. Można się z tymi poglądami zgadzać albo nie, ale trzeba pamiętać, że przez wieki była to nienaruszalne stanowisko kościoła. Ekumenizm zrodził Sobór Watykański Drugi, a jeśli ktoś chciałby nim obarczyć Świętego Jana Pawła Drugiego, to powinien pamiętać, że papież marzył przede wszystkim o ponownym zjednoczeniu kościoła.

Ksiądz Wierzbicki rzecz jasna prezentował diametralnie inne stanowisko, a retoryka jakiej używał absolutnie nie kojarzyła mi się ze stanowiskiem duchownego. Pewnie tysiące innych słucha słów Wierzbickiego jak prawdy objawionej bowiem kościół miękki, otwarty na nowe idee stał się modny i lansowany przez samego Borgoglio, a za ni przez naszego prymasa Polaka, moim zdaniem najgorszego chyba w historii, zwróconego w kierunku niemieckiego episkopatu i jak sądzę po cichu mu kibicującego. Polak prezentuje tą drogę kościoła, która zbliża się do protestanckich wzorców, a której za wszelką cenę uniknąć chcieli poprzedni papieże. Wierzbicki idzie także tym nurtem, co wyjaśnia tak życzliwe zainteresowanie nim Moniki Olejnik, wszyscy chyba pamiętamy księdza Lemańskie, anty pisowskiego, anty tradycyjnego i pro-żydowskiego w najgorszy możliwy sposób antagonizującego Żydów z Polakami w sposób jaki wskazali Gros czy Engelking. Lemański również cieszył się względami Olejnik oraz "całej prawdy przez całą dobę".

Wierzbicki w całej rozciągłości potwierdza oczekiwania pani Olejnik. Jest księdzem "nowoczesnym" i antyrządowym w swoim przekazie przypominający kościelnych renegatów Obirka czy Bartosia. Wierzbicki mówi językiem bardziej Lutra niż Tomasza z Akwinu, co jest całkowicie zrozumiałe w przypadku księży czerpiących wzorce ze współczesnej socjologii, a nie Biblii . Skojarzenie z Obirkiem czy Bartosiem staje się tym bardziej dojmujące kiedy Wierzbicki zaczyna dotykać spraw dogmatów i treści jakie niesie współczesny kościół, owa retoryka to poplątana filozofa jedną nogą stojąca już po za kościołem (ciekawe kiedy Wierzbicki po za kościół postawi drugą stopę!?). Jeśli chodzi o poglądy dotyczące polityki Alfred Wierzbicki idzie drogą śp. biskupa Pieronka, nienawidzącego niemal organicznie obecnej władzy.

Bohater tej notki, to jak napisałem wcześniej ksiądz nowoczesny, jak ognia unikający bożej metafizyki, będącej dla niego jak się wydaje bardziej mitologią i kształtowanym przez wieki obrządkiem niźli realnie istniejącą mocą i sednem naszej wiary. Wierzbicki nie odbiera kościoła poprzez Boga, a jedynie poprzez lansowane przez różnych katolickich "myślicieli" i stojących za nimi purpuratów, idee, które nie tylko pozbawione są Boga, ale wręcz niosą za sobą rozdźwięk i podział. Przygotowując notkę obejrzałem wystąpienie Wierzbickiego wręcz zacierającego ręce na wielką katolicką dyskusję o eucharystii dla rozwodników, która to dyskusja przynieść może obalenie milenijnych dogmatów na których opiera się kościół katolicki. Po której stronie stoi Wierzbicki nietrudno zgadnąć.

Nowoczesny, wojujący liberalizm jak widać ma się dobrze, także ten kościelny i katolicki. O jego tłuste boczki dbają już odpowiednie tuzy liberalizmu światowego, dla którego Tacy Wierzbiccy, Sowy, Lemańscy czy Gużyńscy, to przynajmniej agenci wpływu, a najmniej użyteczni idioci dbający aby kościół nie przeszkadzał w tworzącej się nowej rzeczywistości nie mającej już nic wspólnego z chrześcijańskimi wartościami i Panem Bogiem. Jak widać Ksiądz Wierzbicki w owej rzeczywistości czuje się jak ryba w wodzie, doceniany i dopieszczany przez Monikę Olejnik i jej poglądowe klony, ale to nie ma już nic wspólnego z Bogiem, wiarą i Wielkanocą.

Wykop Skomentuj46
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura