32 obserwujących
506 notek
587k odsłon
  187   0

Czy już się obudziliśmy?

Niestety narracja o wywalczonych przez premiera Morawieckiego i jego totumfackiego ministra do spraw Unii Europejskiej, funduszy unijnych, umiera jak porzucony w trawie karp. Nie mam już ochoty pisać o zapewnieniach tegoż premiera i ministra Szymańskiego, że środki są pewne jak ryby w morzu. Pisałem o tych, niepopartych żadnymi ustaleniami, obietnicach już parę razy więc kolejna wzmianka pogłębia tylko moją frustrację.

Teraz słyszę obietnice premiera, że Polska nie da się zastraszać, lecz jego mizianie i obskakiwanie Merkel nie wróży niczego dobrego. Znowu, mimo buńczucznych zapowiedzi czynników rządowych i samego Morawieckiego, obawiam się, że spróbuje on dogadać się z odchodzącą niemiecka kanclerz, a owo dogadanie polegać będzie na poddaniu tyłów, co zostanie znowu odtrąbiono jako wielki sukces Polski.

Nie znam premiera Morawieckiego i pewnie nigdy go nie poznam, ale to, co do tej pory zrobił z pewnością świadczy o jego ponadprzeciętnej, niezwykłej koncyliarności która, trzeba to przyznać, szkodzi Polsce. Skłonność do dogadywania się za wszelką cenę stała się znakiem rozpoznawalnym polskiego premiera, co w połączeniu z początkową, ostrą retoryka, z której po zakulisowych rozmowach szybko się wycofujemy, czyni z nas państwo nie do końca poważne i wrażliwe na manipulację.

Należy więc nadstawiać ucha i bacznie przyglądać się dalszym negocjacjom, aby na końcu nie okazało się, że obudzimy się z ręką w nocniku, którego zawartość premier Morawiecki, ustami swojego ulubionego ministra Szymańskiego, będzie usiłował porównać do wyjątkowo prestiżowej francuskiej perfumy, mimo, że dla nas, owa śmierdząca maź, w której znalazła się ręka nie będzie miało z perfumą absolutnie nic wspólnego.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale