Co może Kataryna a co może Dziennik.
Wszyscy omijają jedną podstawową kwestię. W końcu internet to też sprawa techniki. Jak bojownicy o tzw. nieanonimowość wyobrażają sobie weryfikację podanych danych osobowych ? Załóżmy rejestruję się jako Jan Kowalski. Teraz żeby mnie zweryfikować naprawdę to moderator lub jakiś zarządca strony musi mieć dostęp do jeszcze chociaż jakichś danych do końca mnie identyfikujących. Może to być jakaś baza danych typu PESEL (musiałbym go wtedy przy rejestracji podać) żeby zweryfikować wiarygodnie czy nazywam się Jan Kowalski czy Jan Wiśniewski. Mogą to być dame przesłane przez dostawcę internetu identyfikujące kogoś np. po tzw. IP. Wtedy dochodzimy do swoistej paranoi okazuje się, że administrator lub moderator najmniejszej strony zawierającej forum może mieć nieograniczony dostęp do danych wszystklch obywateli RP lub chociażby tylko korzystających z internetu i chcących w nim cokolwiek napisać. Jakie to daje możliwości inwigilacji nie muszę chyba pisać. Ba pewnie znajdą sie cwane gapy zakładające fora tylko po to żeby zbierać dane osobowe w celach np. komercyjnych a to byłoby i tak najmniejsze zło najwyżej pospamują. Szczerze mówiąc jeśli nie sposób jak wyżej z nie wyobrażam sobie realnej weryfikacji danych podawanych w internecie. Więc zwolennicy i bojownicy o nieanonimowość jak sobie wyobrażacie realną i wiarygodną weryfikację danych podawanych w internecie ?
Inne tematy w dziale Rozmaitości