bez cudzysłowu. Oczętom swym kaprawym nie wierzyłem czytając artykuł z dodatku Dużego Formatu dodatku do GW. Artykuł ma tytuł "W domu Wielkiego Brata" i traktuje o rektorze AHE w Łodzi, którą GW wzięła z rewolucyjnym zapałem na tapetę. I otóż czytam tam i nadal oczom nie wierzę:
"Ta największa niepubliczna szkoła wyższa w Polsce nadała swemu twórcy funkcję profesora, choć Stasiak nie ma habilitacji.
Naukowcy i rektorzy innych uczelni oburzeni są faktem używania przez "samozwańczego prezydenta AHE" tytułu "profesor Makary Stasiak". Tak tytułują się profesorowie belwederscy, z habilitacją i nominacją od prezydenta RP.
Inni powinni podpisywać się: dr Jan Iksiński, profesor Wyższej Szkoły w..."
wyborcza.pl/1,75480,6995093,W_domu_Wielkiego_Brata.html
Jaka nagła dbałość o tytułologię stosowaną, o zasady używania dumnego tytułu profesor przed imieniem i nazwiskiem. O to żeby naukowe plewy tytularne oddzielało coś od naukowego ziarna tytularnego. Oczywiście tylko wtedy jak się chce komuś dokopać.
Bo na codzień GW swych ulubieńców, którzy nie ukończyli nawet studiów wyższych z lubością na każdym kroku, na lewo i prawo tytułuje profesorami na czele z "prof" Władysławem Bartoszewskim ....
Inne tematy w dziale Rozmaitości