korzystałem z usług tego syfu chyba z 8 lat temu. Pociąg a jakże ekspres z miejscówką. Syf, kiła i mogiła takie wszędzie, że strach się czegoś dotknąć. I obiecałem sobie, że już nigdy więcej o ile naprawdę nie będzie to sytuacja podbramkowa z "usług" PKP nie skorzystam Wiem taki zwolennik tzw. transportu publicznego jak niejaki Rasfufu zaraz pewnie się zapłacze, że to takie niby cacy i ekologiczne. A co niby elektrownia produkująca prąd napędzający pociąg nie dymi ? Ale do rzeczy. Parę lat temu z racji obowiązków służbowych dowiedziałem się jak to działa. A właściwie nie działa. Bo to nie może działać. Z prostego powodu. Jak może działać jako tako chociaż struktura gdzie wagonami zarządza jedna spółka (spółki), torami inna spółka, słupami elektrycznymi inna spółka, dostawą prądu inna spółka, peronami inna spółka, budynkami dworca inna spółka, ławkami na peronie inna spółka, ba zegarami na peronie jeszcze inna. To jest taki węzeł gordyjski przed którym Aleksander Wielki by spadał gdzie pieprz rośnie. Dopóki ktoś tego nie weźmie za twarz, nie zrobi z tego czytelnej struktury gdzie między poszczególnymi podmiotami możliwe jest nawiązanie realnej współpracy to to po prostu nie będzie działać.
Inne tematy w dziale Rozmaitości