Jedną z najbardziej aktywnych grup krzyczących przeciwko krzyżowi w Warszawie i na manifestacjach popierających krzyż na terenie kraju byli tzw. pastafarianie. To jakaś za duże słowo sekta, ot taki wygłup. Udają, że czczą makaron czy jakoś tak. Kto ciekawy niech przeczyta:
pl.wikipedia.org/wiki/Lataj%C4%85cy_Potw%C3%B3r_Spaghetti
Zaznaczam od razu nic przeciwko nim nie mam. No jeśli jednak tak byli przeciwko krzyżowi bo niby jest to złamanie neutralności światopoglądowej państwa to niestety konsekwencje dla makaronu są smutne. Jeśli krzyż w tzw. przestrzeni publicznej be to i makaron w takim razie w przestrzeni publicznej też be. Bo w końcu ma swoich wyznawców. Nie wiem co zrobiliby w tej sytuacji restauratorzy ? Musieliby by chyba wycofać spaghetii z jadłospisu bo w końcu restauracja to miejsce publiczne. Jeszcze przylezie taki zawzięty "frank_drebin" i pozwie takiego restauratora do sądu za eksponowanie symboli religijnych w miejscu publicznym. A co np. z reklamami makaronu w telewizji ? Oj robi się z prostego makaronu duży problem .... Do czego dochodzimy ? Oczywiście, że do paranoi. Tyle, że nie ja wymyśliłem tę paranoję tylko "mlodzi, wykształceni z dużych miast". "Wykształceni" na tyle, że nie potrafią sięgnąć swym nosem dalej niż dzień naprzód i przewidzieć, że każdy medal ma dwie strony. O innych aspektach paranoi z tzw. neutralnie światopoglądową przestrzenią publiczną pisałem już wcześniej:
takiesobie.salon24.pl/143306,jesli-krzyze-maja-byc-zdjete-to-wtedy-godla-i-flagi-rp-won
Cóż coś za coś albo neutralnie światopoglądowa przestrzeń publiczna albo błądzenie po ulicach nieoznakowanych miast. A spaghetii tylko gotowane w domu .... Czego zresztą nikomu nie życzę.
Inne tematy w dziale Rozmaitości