Alicja Tysiąc triumfuje - Gość Niedzielny ma jej wypłacić 30 tys. zł zadośćuczynienia. Taki wyrok wydał sąd w Katowicach. Przypominam, że poszło o serię artykułów w katolickim tygodniku o pani Tysiąc i jej walce o... No właśnie, o co? Gość Niedzielny twierdził, że o zabicie swojego dziecka, pani Tysiąc, że o możliwość dokonania aborcji. Według jednych, to jedno i to samo, według drugich - nie. Sąd w Katowicach uważa więc, że aborcja nie jest zabiciem dziecka.
Jest jeszcze jeden ciekawy argument, który padł z ust sędzi. Uważa ona bowiem, że katolicy mogą wyrażać swoją dezaprobatę moralną wobec wykonywania zabiegu aborcji - nazywać aborcję zabójstwem - ale w sensie ogólnym, a nie w odniesieniu do konkretnej osoby.
No, to już wiem dlaczego mój dziadek nie był w Katyniu zamordowany, tylko był ofiarą "zawieruchy wojennej". Katyń był bowiem zbrodnią, może nawet ludobójstwem, ale w sensie ogólnym, a nie w odniesieniu do mojego dziadka.
Widzę tutaj wyraźne wpływy rosyjskiej myśli prawniczej w uzasadnieniu pani sędzi. Zgodnie z ową myślą to, że dziecko sobie żyło w łonie matki, a potem już nie żyło, nie oznacza, że zostało zabite. Samo sobie życia odebrać nie mogło, nie umarło z choroby czy starości, więc pomiędzy samobójstwem a zabójstwem istnieje w głowie pani sędzi jeszcze jakaś inna kategoria, której zabójstwem nazywać nie wolno.
Ten wyrok pokazuje, że można w Polsce nieźle żyć z nieudanej próby pozbycia się dziecka (proszę zwrócić uwagę, że nie użyłem słowa "zabójstwo" - nie mam 30 tys. zł).


Komentarze
Pokaż komentarze (1)