Z przykrością po raz kolejny przyszło mi krytykować polskich biskupów, którzy znowu zademonstrowali niezdolność do podejmowania jakichkolwiek decyzji w najtrudniejszych sprawach.
Gdy nie wiadomo co zrobić, to się powołuje komitet. Biskupi najwyraźniej wyszli z tego założenia, postulując powołanie komitetu do spraw upamiętnienia ofiar katastrofy smoleńskiej. Najsmutniejsze jest ostatnie zdanie tej części komunikatu, który odnosi się do tzw. sprawy krzyża:
[Biskupi] Oczekują także na pozytywne zaangażowanie wszystkich ludzi dobrej woli.
Szkoda, że sami nie chcą zaliczać się do tej grupy...
Abp Michalik powiedział wprost, że krzyż go nie obchodzi. Wiem - użył innych słów, ale do tego się te słowa sprowadzają. Smutne to.
Odnoszę wrażenie, że hierarchowie Kościoła po prostu boją się trudnych spraw (zapowiadana "opieka" nad Radiem Maryja też pewnie skończy się na niczym). A to nie są dobre czasy dla bojaźliwych. To są czasy trudne dla Kościoła. Postawa biskupów sprawia, że będą jeszcze trudniejsze.
Biskupi są podzieleni - myślę, że właśnie z tego wynika brak jakichkolwiek decyzji. W imię jedności Kościoła zamiata się pod dywan wszystko to, co czeka na rozwiązanie. Nie da się tej sytuacji utrzymywać w nieskończoność. Czy potrzebna jest kolejna reformacja?


Komentarze
Pokaż komentarze