"Ludzie to idioci" - to filozoficzne motto wygłasza Klementyna, jedna z moich dwóch szczurzyczek, gdy zauważa jakis absurd. Ostatnio u weterynarza.
Zuzia, druga z nich, okropnie kichała w niedzielę (szczur z glutem do ziemi to widok tyleż absurdalny, co straszny - infekcja taka może być smiertelna dla szczurka, jeśli się nie poda antybiotyku), więc zapakowałam obie dziewczynki do pudełka, opatuliłam szalikiem, wsadziłam pod płaszcz i zawiozłam do lekarza.
W poczekalni obok mnie siedziała bardzo obszerna pani z równie obszernym persem wciśniętym w dziecięcy becik z różowymi falbankami.
- Co tam pani ma? - zagadnęła.
- Szczury.
- Oooo - ucieszyła się obszerna dama - Widziś? - zaszczebiotała do obszernego persa - ściurki! Zjadłbyś? Cio? - pers patrzył na swoją właścicielkę smutnym wzrokiem utuczonego nieszczęśliwca. - Niee, nie zjadłbyś, ty jesteś arystokrata, śliczni Pusiek - dama pocałowała kota w nos.
- Pani Kowalska i Puszek! - ryknął weterynarz z gabinetu.
- Panie doktorze, Puszek nie może zrobic kupki...
- Czy pani zwariowała? Ja mam tu sznaucera z gruźlicą! - ryczał weterynarz w drzwiach gabinetu - mówiłem wczoraj co ma pani robić! Ochudzić, odchudzić kota, nie dawać słodyczy!!!
- Ale Puszek tak lubi... - pisnęła dama.
- Pan Nowak i suka Saba!!!* - wrzasnął lekarz.
Jakiś czas temu bodaj w Anglii chciano postawić zarzut znęcania się matce chłopca, który karmiony frytkami i hamburgerami rozrósł się do rozmiaru słonia. Uważam, że nie tylko rodzice przekarmionych dzieci powinni mieć stawiane takie zarzuty. Właściciele zwierząt też.
* - to oczywiście złośliwy żart, suka nazywała się zupełnie inaczej.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)