Dziś, w ramach zwalczania socjalizmu, prezentuję Szanownym Salonowiczom szczytowe osiągnięcie radzieckiego rocka z roku 1989:
Mroja "Ja rock-muzykant"
Po białorusku, żeby było antyreżimowo, i w kaskach stoczniowców z wielkim napisem solidrycą "Mroja" (po białorusku: marzenie). Lavon Volski był jeszcze młody i piękny (piękność, nieco zmaltretowana wódką popijaną piwem, jeszcze mu została).
Miłego podziwiania :)
PS. Czy ktoś mi może wytłumaczyć, jak unieszkodliwić pożeracza YouTuba w Microsofcie?



Komentarze
Pokaż komentarze (1)