15 obserwujących
63 notki
74k odsłony
  959   1

Można albo zdradzić Polskę albo wziąć się do roboty. Trzeciej opcji nie ma

Widzieliśmy dzisiaj szopkę. Premier pojechał, wygłosił swoje, swoje też powiedzieli jego oponenci. Lud zastanawia się teraz, kto jest większy (żeby nie określić tego inaczej lub bardziej wulgarnie). Wszyscy wzięli za to pieniążki, i po igrzyskach. Jest dobrze.

Mnie zastanawia w tej całej sprawie jedno. Przez ileś lat mieliśmy różne koalicje i rządy, i w końcu wybrano kogoś innego. Ludzie ci okazali się mocniejsi niż poprzednicy, i skupili tyle władzy, że ciężko im ją odebrać (to jest stwierdzenie faktu, a nie żadna prośba, groźba czy życzenie).

I teraz moja puenta. W obecnej sytuacji można albo:

  • sprzymierzyć się z silniejszymi od Polski, którzy wymuszą na niej pewien porządek albo
  • wziąć się do ciężkiej pracy i przez jej owoce spowodować, że obecna władza będzie wyglądać co najmniej mizernie

Opcja pierwsza może niebezpiecznie ocierać się o zdradę, a opcja druga… jest co najmniej trudna.

Czy w tej sytuacji nie jest już jasne, dlaczego zobaczyliśmy tak niesamowitą szopkę?

Polityka polega na zdobyciu władzy i jej utrzymaniu. Politykowanie przynosi efekty szybko, a ciężka praca… nie zawsze.

Można wykazać bardzo dużo wad obecnego rządu, ale fakt faktem – czy może mu zagrozić praca Pani Jachiry i jej kolejne Roty? Albo różne takie akcje od postępowych gwiazdek, które nie wiedzą nawet kto i przy której granicy zamarza?

A właśnie. Apropo śmierci. Bodajże wczoraj przeczytałem, że zmarła pierwsza Szwajcarka… która się zaszczepiła. Miała 90 lat, ale według tekstu powodem tego na pewno był brak kolejnej dawki szczepionki.

Czy nie przypomina to czegoś?

Było welcome refugees. I jak się nie udało za pierwszym, drugim, trzecim, piątym, dziesiątym, pięćdziesiątym razem, to pewni ludzie uparcie twierdzili i twierdzą, że za kolejnym na pewno się uda ich zasymilować.

Możliwości w ostatnim przypadku są dwie: albo określone osoby zarabiają na tym straszne pieniądze albo epatują tak bezgraniczną głupotą czy naiwnością, że trzeba to leczyć. I nie trzeba tutaj nawet stosować farmakologii, wystarczy odgrodzić kawałek ziemi, zrobić tam jakiś obóz, wpuścić odpowiednie jednostki i pozwolić im zbratać się z tym, co tak kochają (znów: nie jest to groźba).

Tragedią obecnego stanu rzeczy, że ci wszyscy bojownicy o wolność i równość przyczyniają się do sukcesu strony przeciwnej, czyli swoim działaniem pogłębiają problem, z którym tak bohatersko walczą.

A wracając do wirusika – nie dzisiaj wiadomo, że najlepiej leczyć, żeby leczyć, ale nie tak, żeby wyleczyć.

Co do polityki – tragedią Polski jest brak polityków, o których wszyscy mówią dobrze; zaś tragedią Europy nie jest kwestia praworządności w Polsce, tylko brak rozwiązywania rzeczywistych problemów:

  1. ludzi napływowych (przyjęcie ich większej ilości nie pomoże)
  2. nierówności (działania socjalistyczne nie są tym co należy robić)
  3. braku wolności (nie oszukujmy się, że COVID jest takim złem, jak go niektórzy malują, i że trzeba z nim walczyć „paszportami”)
  4. braku high-tech (do tego samochody elektryczne to ślepa uliczka, a zabijanie spaliniaków bez realnej alternatywy zbrodnia)
  5. braków energetycznych

Nie mamy dzisiaj kolejnych Concordów, kolejnych Tuneli La Manche i innych rzeczy, są tylko kłótnie, podziały i tragedie. Nieraz mieliśmy Unię dwóch prędkości czy działania chłopców w piaskownicy, którzy nie pozwalali się w niej wszystkim bawić (chociaż powinni).

I tym powinni się politycy zająć.

My zaś nie powinniśmy się ekscytować się tym, co powiedział Pan Tusk czy Kaczyński czy ktoś inny. Oni mają za to płacone, i to grube pieniądze.

Powinniśmy rozliczać każdego z tego, czy pracuje albo czy nie idzie w kierunku zdrady. Bo nie oszukujmy się – twierdzenie, że traktaty europejskie bezwzględnie odbierają krajom członkowskim pewne elementy samodzielności jest co najmniej dyskusyjne (diabeł oczywiście tkwi w szczegółach, i naprawdę nie chcę w tej notce rozstrzygać, kto ma ile % racji albo mocniejsze zaplecze).

Na pewno premier miał cojones, że stanął tam w tej Brukseli i był w stanie powiedzieć, co powiedział. Nie wszyscy by to potrafili.

I tyle.

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka