18 obserwujących
102 notki
130k odsłon
  1072   0

Starcie gigantów - user experience w praktyce (MacBook vs x86 – m.in. E4251, Swift 1, L14)

„Ostatnio” przeczytałem artykuł na Anandtech o układach Qualcomm. Wyrażono tam opinię o tym, że firma wydaje się coraz bardziej skupiać na „user experience”, a coraz mniej na rzeczywistych parametrach technicznych.

Przypomniało mi się to wideo:



Pewien kapitan nie może tam awansować przez trzydzieści lat.

Czy czegoś podobnego nie widać w przypadku przeróżnych firm technologicznych? Czy ich produkty cały czas nie powielają tych samych błędów i schematów, a to nie pozwala zdobyć im rynku? A może te firmy nie chcą zdobyć tego rynku, i wystarcza im to, co już mają?

To wrażenie zostało pogłębione po krótkim tekście o nadchodzącym Ryzenie 6900HX. Naszło mnie sporo refleksji. Mamy coraz bardziej skomplikowane procesy technologiczne (mniej nm), teoretycznie ciągle słyszymy o coraz większej sprawności energetycznej i mniejszych kosztach produkcji, integracji i optymalizacji układów, inwestowaniu, itd., itd., a mimo to nie dostajemy kolejnych rewolucyjnych produktów w coraz niższych cenach.

Czy nie przypomina to „1984” Orwella, w którym ciągle informowano o sukcesach w bohaterskiej walce o wzrost produkcji butów i innych dóbr?

Ktoś powie, że cały zysk zjadany jest przez coraz droższe R&D, ktoś doda, że korporacje stosują planowe postarzanie, że wszystko się jednak zmienia, itd. itd. To oczywiście jest prawda (czasy „dwa rdzenie wystarczą każdemu” w dużej mierze na szczęście dawno minęły), ale z drugiej strony czy nie jest tak, że my jako ludzie nie chcemy czy nie potrzebujemy lepszych maszyn?

Dzisiaj zajmę się głównie notebookami. W poprzednim roku pracowałem z czterema „nowymi” modelami:

  1. Medion Akoya E4251 (recenzja)
  2. Acer Swift 1 SF114-32 (recenzja)
  3. Hyperbook L14 z Intelem 11-generacji (seria artykułów)
  4. Macbook Air z M1 (recenzja)

Postaram się krótko podsumować wspomniane teksty i urządzenia, dodam też spostrzeżenia, które zrobiłem później. Wielką nieobecną jest firma AMD, ale o niej też co nieco wspomnę (dodam też ze dwa słowa na temat innego sprzętu).

Propozycja Apple jest w całości przygotowana firmę z Cupertino (tzn. dostarcza ona i sprzęt, i system operacyjny), urządzenia od Della i Acera to wyłącznie sprzęt (na którym fabrycznie działa Windows), Medion Akoya to tania marka Lenovo (domyślnie również z Windows), a L14 to urządzenie od firmy Clevo, do którego polski Hyperbook dodaje swój brand (można na nim zainstalować m.in. Windows 10, a ja używam go z Ubuntu).

Uogólniając można powiedzieć, że Macbook jest w 100% applowski, a konstrukcje z Intelem mniej lub bardziej opierają się na projektach własnych / referencyjnych (i służą do uruchamiania „generycznego” oprogramowania x86).

Bezpieczeństwo

Mają je wszyscy… i w pewnym sensie nie ma nikt (nie ma co udawać, że żyjemy w świecie tęczy i jednorożców, i warto nazwać rzeczy po imieniu).

Jeśli chodzi o Apple, to ciągle słyszymy, jak firma odmawia FBI dostępu do iPhonów. Dostajemy coraz bardziej skomplikowane procesory, chip T1 i T2, ciągłe poprawki bezpieczeństwa, widzimy pozwanie producentów Pegasusa… z drugiej strony hakowanie przez Pegasus może być wierzchołkiem góry lodowej (taki macOS nie ma znaczącej części rynku, i być może stąd nie słyszymy o spektakularnych włamaniach), o dyskusyjnym podejściu Apple do tematu świadczy również mocne promowanie chmury i sposób czyszczenia zawartości urządzeń bez internetu.

W x86 prosty BIOS został zastąpiony znacznie bardziej rozbudowanym UEFI, który (z uwagi na wielkość i stopień skomplikowania) bywa uważany za znacznie mniej bezpieczny.

Badacze zwracają też uwagę na obecność Intela ME (AMD ma swój odpowiednik), który w ogromnym uproszczeniu i skrócie służy nie wiadomo do czego, a do tego nie zawsze jest uaktualniany (teoretycznie pozwala na zdalne zarządzanie w maszynach, w których wpierw jest odpowiednio skonfigurowany, w praktyce przez lata podejrzewany był dosłownie o wszystko, i miał swoje błędy).

Kwestia firmware to ogólnie pięta achillesowa x86 – firmy tworzą problem i „bohatersko” z nim walczą (zdalne zarządzanie nie jest przecież potrzebne w wielu systemach, prawda? A do tego jak to możliwe, że w popularnym systemie operacyjnym Microsoft paczki microcodu procesora bywają aktualizowane z kilkumiesięcznym opóźnieniem?), dodatkowo (teoretyczna?) dezaktywacja Intel ME w systemach z Intelem 11-generacji zwiększa zapotrzebowanie na energię (czy w Intelu 12-generacji będzie tak samo?).

Nie lepiej bywa w świecie ARM – bywa, że producenci nie dają żadnych poprawek do znanych luk.

Podsumowując:

Acer wydaje się dbać o produkty 2 lata (mówię to na podstawie Acer Swift 1 SF114-32), Dell co najmniej 6 lat (tyle w każdym razie było przy takich modelach jak M6600, przy 5510 poprawki są ciągle dostarczane i tak być może będzie do końca wspierania Windows 10), HP przeciętnie chyba mniej więcej 5 lat (przy czym w moim odczuciu firma znacznie szybciej publikowała poprawki Intel ME niż Dell), Apple ok. 7 lat (w 2021 mamy ciągle wsparcie dla MacMini z 2014 ), przy Clevo/Hyperbook ciężko mi się wypowiedzieć (dostałem jedną aktualizację UEFI, i to bez Intel ME)

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie