16 obserwujących
153 notki
185k odsłon
  401   1

Kapitalizacja, czyli jak nic nie bierze się z niczego, i co do tego mają startupy

Wpierw małe relaksujące wideo:


Widać tam tzw. luksus, jest mowa o Chopinie, a sam kanał lubię oglądać choćby ze względy na pewne treści, czasem ocierające się o kicz, ale mające swój urok (np. tutaj).

Czy cała Ameryka wygląda jak na pierwszym filmie? Czy te piękne domy nie dotyczą jedynie wybranej grupki? Czy nie jest tak, że leczenie czy studia kosztują grube tysiące, a ludzie raczej robią to:

https://www.youtube.com/results?search_query=kitchen+nightnares

To są oczywiście pytania retoryczne, na które wszyscy znamy odpowiedź. I tak. Mamy biedę, mamy rozwarstwienie, ale i celebrytów, którzy latają odrzutowcami po bułki, a mówią o walce z ociepleniem… No ale OK, chciałem dzisiaj wspomnieć dwa słowa o różnych wielkich firmach, i kilku trendach, które (może) pojawią się w kolejnych latach.

I tak Apple to korporacją, która jest mocno na ustach użytkowników. Byli oni oczywiście również wcześniej, teraz jednak dokonali pewnej zmiany, a mianowicie zamienili procesory Intela na swoje własne. Ich obecna kapitalizacja (szacunek wartości) to mniej więcej 2849 mld USD. Kwota niewyobrażalna, jednak pokazująca, że korporacja miała środki na przeprowadzenie całego procesu. I chociaż coraz więcej wskazuje, że cały pęd do nowości całkiem wyhamował (duża część zwiększonej wydajności M2 to większe limity energetyczne, chłodzenie nie wyrabia zarówno w modelu Air, jak i Pro, a mogłoby, gdyby zastosować zwykłe pady, w modelach stacjonarnych montuje się różne układy chłodzenia, itp.), to sam proces budzi podziw.



Jedno pytanie retoryczne – czy producent z taką ilością gotówki musi przejmować się reklamacjami? Nawet jak ilość zepsutych urządzeń w czasie gwarancji pójdzie w miliony, to i tak nie będzie to problemem. A inni producenci procesorów?

AMD ma mniej więcej kapitalizację 177 mld USD. Firma generalnie nie ma swoich fabryk, stara się wyciągnąć jak najwięcej z rynku korporacyjnego, i próbuje konkurować z Intelem, który jest szacowany na 202 mld USD (a więc tu generalnie skala wielkości jest mniej więcej podobna, i choć niebiescy walczą, to ich produkty w różnych porównaniach przegrywają). Ogólnie widać tutaj, że wyjście z rynku x86 dla obu mogłoby może nawet oznaczać ich koniec (w przypadku porażki).

A jak sobie radzi Qualcom? Ich kapitalizacja to również mniej więcej 172 mld USD.

Przy kartach graficznych sprawa jest mniej ciekawa - Nvidia może się pochwalić kwotą 684mld USD, co jest sumą o wiele większą niż przy AMD (a to chyba pozwala im dyktować inne warunki, ewentualnie w ogóle nie obawiać się konkurencji).

Przy dyskach wszystko jest jasne. Seagate ma skromne 19 mld USD. WD 15 mld USD, a to nie pozwala im równać się z Samsungiem.

A HP od laptopów? Skromne 38mld USD (podobnie Dell, który ma mniej więcej 32mld). Pomyślmy teraz, że Intel wypowiada im umowy… tak w ogóle ostatnio czytałem o EliteBook 845 G9 z AMD, a ten w Cinebench R15 osiągał mniej 1900 punktów i zostawiał całą intelową konkurencję w tyle.

A ile daje handel naszymi danymi albo produktami? Google 1434 mld USD, Amazon 1657 mld USD, zaś Facebook 605 mld USD.

Z kolei VOD nie wydaje się zbyt dochodowe - Netflix ma mniej więcej 166mld USD (tu problemów jest dużo, od propagandy, przez podwyższanie cen, na obniżaniu jakości skończywszy, widać też, że nie mogą konkurować z Amazonem).

Jest jeszcze jednak korporacja, o której się mówi, że sobie nie może poradzić z różnymi problemami. Mówili, że Windows 10 będzie ostatni, potem, że 11, a teraz coś przebąkuje się o wersji 12. Ich kapitalizacja 2311 mld USD, i niech nikt nie mówi, że nie mają środków na poprawę jakości, albo że nie mogą przygotować zupełnie nowego systemu operacyjnego.

Co z dawnymi potęgami? Cisco to skromne 231mld USD, IBM 116mld USD, Xerox 3mld USD, Oracle 238mld USD, podobnie niewiele daje wirtualizacja (Vmware 47mld USD).

Z powyższej wyliczanki można wysnuć kilka oczywistych wniosków:

  1. Apple rzeczywiście miało czy ma środki na kosztowną zmianę platformy, inni producenci procesorów niekoniecznie
  2. na rynku kart graficznych jest monopol
  3. produkcja sprzętu nie daje dużo, i również stąd producenci laptopów mają tak świetne pomysły na ich wymianę (a klimat cierpi)
  4. sprzedaż (danych) stała się eldorado
  5. Netflix raczej przestaje być konkurentem dla kogokolwiek, a… Microsoft mógłby rozwiązać problemy, ale czy chce?
  6. pieniędzy (czy też wirtualnych pieniędzy) jest tyle, że nie opłaca się konkurować jakością.

Ogólnie doszliśmy do punktu, gdzie wielkie korporacje mają środki na zmienianie świata, ale niekonieczne chcą robić to w sposób przyjazny dla ludzi czy planety.

A teraz coś z drugiej strony – mała firma ze Szwajcarii przedstawiła laptopa Primebook, w którym układ SOC i mikroskopijna płyta główna zamknięte są w kasecie, umieszczonej w normalnej obudowie (to tak zwane rozwiązanie NUC Intela). Można? Można. I choć nie popieram integracji z RAM i kartą Wifi, to przynajmniej dysk można wymienić.

Ta sama firma przedstawiła też miniaturowy desktop bez chłodzenia aktywnego. To tylko pokazuje, że nie jesteśmy skazani na zalew takich samych konstrukcji, a nawet z obecnym świecie wiele można zmienić. I tak widzieliśmy już modularnego laptopa, widzieliśmy laptopowe kadłubki na telefony, a teraz to… (ostatnio zresztą czytałem o karcie z kontrolerem USB na M2).

Może więc w końcu przyszłością staną się kadłubki, w których wszystko będzie na M2, standardem okażą się pamięci SODIMM i pasywne chłodzenie, a wymiana procesora to będzie wymiana kasetki? Albo procesory oparte na innym podłożu niż krzem? W których energia zostanie pobrana wyłącznie wtedy, gdy użytkownik rzeczywiście coś robi?

Tylko czy małe firmy / startupy będą miały na to środki? I czy klasa średnia będzie w ogóle istnieć?

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie