16 obserwujących
149 notek
184k odsłony
  819   0

Korporacyjna logika

Ceny akcji AMD spadają mniej więcej od grudnia zeszłego roku i obecnie są na poziomie podobnym jak w lipcu 2020. W tym roku dostaliśmy nową generację Zen. Początkowo na rynku pojawiły się topowe płyty główne za tysiące PLN, widzieliśmy też kontrowersje związane z grubym odpromiennikiem ciepła czy sposobem zakładania pasty (niektórzy zwracają uwagę na to, że ciężko się ją czyści, gdy wejdzie poza czapkę) albo większym zużyciem energii (a przez to również wysokimi temperaturami). Teoretycznie wszystkie jest bardzo przyszłościowe… w praktyce firma proponuje takie rozwiązania, gdy wiadomo, że zapotrzebowanie (szczególnie) na drogie rozwiązania po Covid będzie mniejsze. Zastanawiają mnie trzy rzeczy w całej sytuacji:

  1. ileś lat temu bez problemu można było dostać na rynku płyty na dwa procesory, obecnie wszystko skupia się z jednym chipie (czy nie jest to patologia? Na pewno wygodniej byłoby móc sobie wstawić oddzielnie po jednym chiplecie Zen, a w trzecim gniazdku mieć układ graficzny, co rozdzieli źródła ciepła i pozwoli na lepsze odprowadzanie ciepła).
  2. teoretycznie coraz więcej elementów skupionych jest w samym procesorze i chipset staje się praktycznie niepotrzebny – czy nie można w końcu wypuścić na rynek płyt, które nie mają dodatkowych elementów i dają tylko to, co idzie z procesora?
  3. podstawka AM4 będzie używana przez jakiś czas, ale… nie zobaczyliśmy nawet jednego Ryzena 7xxx

Ogólnie magazyny zaczynają być pakowane aż po brzegi drogim sprzętem, a firma ma mniejszą „chęć” na projektowanie kolejnych generacji. Piękna korporacyjna logika, nie ma co…

Dosyć podobna tendencja widoczna jest w przypadku Intela, Nvidii, Apple i innych firm – nadprodukcja ogranicza podstęp, i właściwie jedyną metodą na upłynnienie większej ilości układów (wcześniej) był wirus (cóż za zbieg okoliczności), kryptowaluty, a teraz wojna na Ukrainie. Swoją drogą widać tu też pewne spekulacje (ewentualnie krótkowzroczność, jak powiedzą ci bardziej ostrożni w słowach) i takie ustawianie dostaw, żeby łańcuch mógł być przerwany (mówię o braku najprostszych elementów, których też dziwnym trafem nie było).

OK, weźmy inny przykład, czyli Cyberpunk. Gra ma niestety opinię niezbyt dopracowanej, i na początku września kosztowała coś koło 120PLN. Miesiąc później wchodzimy już w 170-200PLN (ale tylko przy wersji na PC), Czy realne koszty aż tak wzrosły?

Inny przykład, czyli produkowanie laptopów z matrycami gorszymi niż lata temu (a później narzekanie, że schodzą gorzej). I tak poczytałem sobie ostatnio recenzję Acera Aspire 5. Teoretycznie nie jest to najniższa półka. Można dużo tam wybaczyć – i pamięć jednokanałową i  niższe pokrycie kolorów, a praktyce sytuację doskonale pokazuje komentarz jednego z użytkowników, który pisze, że wystarczy pójść sobie do MM albo innego sklepu i dokładnie obejrzeć obraz na dowolnym modelu tej samej serii z Intelem i AMD (egzemplarze z AMD zazwyczaj są bardziej błyszczące i mają „połysk pleksi”, ja to samo zauważyłem przy Acerze Swift 1 z Intelem).

Ogólnie korporacje produkują rzeczy, których nie da się zrobić w garażu… ale dochodzimy do tak niebezpiecznych sytuacji jak w Kalifornii (elektryki z bateriami z drogim litem i metalami ziem ciężkich po przejściu huraganu mają spięcia i zwarcia, a ich gaszenie nie jest takie znów proste) czy ogólnie w motoryzacji (stosowanie takiego gazu w klimatyzacji, że przy zapłonie w wyniku pożaru zabija ludzi w pobliżu).

Czy produkowanie śmieci czy przedmiotów niebezpiecznych nie powinno być zakazane z automatu? (chociażby matryc LCD o parametrach wywołujących ból oczu) Czy nie można nakazać z mocy prawa produkowania podstawek o co najmniej kilku letnim obowiązkiem używania? I wreszcie czy nie można nakazać, żeby w większych urządzeniach wszystkie baterie miały każdą celę oddzielnie? (i wtedy na przykład w laptopie używanym ciągle pod gniazdkiem mamy ogniwo mikroskopijne, podobnie w laptopach gamingowych, a w tych do pracy w terenie wstawiamy tych ogniw ile się da). Albo żeby producent musiał wspierać te urządzenia, które są ciągle używane? (istnieje serwis, z którym się łączą wskazując konieczność aktualizacji, i te są niepotrzebne, gdy ilość spada poniżej pewnej granicy).

A może w dziedzinie software jest inaczej? Taki Windows 10 przez wiele lat miał problemy z poprawkami. Co zrobił Microsoft? Stworzył „nowy” Windows 11. I co? Na starcie dostaliśmy usterki z obsługą cache w Ryzenach, w grudniu zeszłego roku z wydajnością dysków NVME, a obecnie znów coś się dzieje z szybkim kopiowaniem plików.

Ogólnie w korporacjach w wielu wypadkach dochodzi do przysłowiowego wyzysku pracownika. „Z niewolnika nie ma pracownika”. Czy chodzi o to czy o coś innego? Ostatnio czytałem o jakimś plemieniu, w którym wprowadzono pieniądze… wnioski są ciekawe. Podobnie w pewnym artykule na SpidersWeb wspomniano, że nie ma już takich wizjonerów jak Steve Jobs – a jak mają mieć, gdy Amerykanie potrafią nawet okraść trupa (przypadek z Nowego Yorku, gdzie zrobiła to kobieta na oczach przechodniów) albo mają takie problemy jak na pokazanych wideo:



a inne kraje są tak tłamszone, że choćby nawet geniusz się znalazł, to i tak nie ma możliwości wybicia się.

W tym systemie ogromnym problemem staje się to, że duże firmy nie mogące sprzedawać swoich produktów będą dążyć do zysków za wszelką cenę – i tak Paypal chciał pobierać 2500USD użytkownikom szerzącym „dezinformację”.

Obecna rewolucja technologiczna wypaliła się – wyobraźmy sobie, że nagle z dnia na dzień dostajemy jeden standard złącz pod parę procesor+chipset (na przykład na dwa układy), mamy też gniazdko pod kartę graficzną (coś jak MXM), maksymalnie kilka złącz USB, M2… i to wszystko. I że nie musimy kupować elementów niepotrzebnych. Standardem powinno być w przypadków laptopów możliwość wyboru matrycy i procesora (czyli na przykład profesjonalne IPS możemy sparować z najtańszym Celeronem) czy dostępność komponentów całkowicie wymiennych z miniaturowymi mini PC (które powinny być chłodzone pasywnie i ogólnie nie wpływać na otoczenie).

To wszystko częściowo już jest… ale zrobione tak, że lepiej nie mówić. I nie chcę w tym momencie wracać do bardziej ogólnego stwierdzenia, że bardzo dużo działań na świecie ma na celu wywołanie różnych kryzysów i nie służy ludzkości:



Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie