19 obserwujących
171 notek
205k odsłon
  198   0

Nie musisz nic kupować… a i tak będziesz szczęśliwy

Dzisiaj nie będę mówił o słowach kojarzących się z pewnym panem o nazwisku rozpoczynającym się od litery S, tylko chciałbym wspomnieć co nieco o sprzęcie i oprogramowaniu.

Kilka dni temu wiele serwisów podało, że najpopularniejszą kartą graficzną na Steam jest obecnie GTX 1650. Nie ma tutaj rozróżnienia na wersję desktopową i mobilną, a ludzie posiadający RTX 3xxx czy 4xxx najwyraźniej są w mniejszości.

Pamiętam czasy, gdy absolutnie topowy procesor na rynku konsumenckim czy karta graficzna kosztowały mniej więcej 1000-1500 PLN. Był to sprzęt wolniejszy, wykonany w starszym procesie technologicznym dającym producentowi teoretycznie mniejszy zysk. Obecna miniaturyzacja coraz więcej kosztuje i choć z jednego wafla można mieć więcej układów, to trzeba przerzucić na klienta koszty litografii… i dołożyć podatek od prędkości czy popytu (im większy popyt, tym większa cena).

Czy typowy człowiek potrzebuje jednak procesora ciągnącego z gniazdka 200 czy 300 W albo karty graficznej wciągającej do 600 W? Czy typowy człowiek nie będzie miał raczej czegoś produkowanego masowo, czyli na przykład konsoli albo laptopa z grafiką zintegrowaną?

Dochodzimy do kolejnego cyklu związanego z wyścigiem oprogramowanie-sprzęt. Przeżyłem je kilka razy. Wyglądają niezwykle prosto: dostajemy lepszy sprzęt, oprogramowanie puchnie, w końcu jest optymalizowane, sprzęt nie wystarcza, i znowu przechodzimy do masowego wzmacniania i kupowania sprzętu.

Tzw. górnictwo spowodowało, że na pniu za dowolną cenę schodziła dowolna ilość kart graficznych, a tzw. epidemia czy obecna wojna na Ukrainie wymiotła ze sklepów wszystko, co miało większy sens. Producenci chcieliby utrzymać to w nieskończoność, tymczasem… sprzęt jest mocniejszy niż kiedykolwiek, a mimo to nawet w grach dostajemy mikroprzycięcia (przypominają się pierwsze buildy Cyberpunka, obecnie podobnie jest z grą Calisto Protocol)

Ludzie czy producenci zaczynają się wręcz skłaniać ku dławieniu swoich produktów (tracą niewiele na wydajności, a bardzo dużo na zużyciu prądu) – wczoraj pisałem o RTX 4090, podobne liczby można przytoczyć przy Ryzenach 7000 (np. 7950x według notebookcheck.net po zdławieniu TDP z 170W do 105W ma do 35% mniej maksymalnej zużywanej mocy i prawie 23C mniej, a traci do 7% wydajności).

W temacie optymalizacji technologii jest jeszcze wiele do powiedzenia – i tak np. na używanej przeze mnie płycie muszę wyłączyć profil XMP dla RAM, żeby różne magistrale nie chodziły zawsze na maksimum swoich możliwości; komputery stacjonarne w trybie idle potrafią zużywać nawet 40-60W, a laptopy w standby do 2W.

Producenci widzą problem z ciepłem i stąd przykładowo próby z ultradźwiękami (mają wymuszać ruch w rurkach cieplnych). Jest o co walczyć - w odpowiednich warunkach nawet taki Ryzen 5800X3D może być chłodzony całkowicie pasywnie.


Problem ciepła nie jest bynajmniej wydumany – wielu osobom zdarza się throttling np. dysków SSD czy procesorów, podobnie prawie 100C potrafią osiągać karty SD (szczerze mówiąc bałbym się wkładać takie maleństwo do jednego z wielu popularnych laptopów).

Doszliśmy do pewnych absurdów – nawet do płyt micro ITX dostają się układy, które obsługują do 16 portów USB i 14 SATA. Czy naprawdę tego potrzebujemy? Jeśli dobrze czytam schematy związane z Ryzenami, to 4 porty USB i dwa M2 obsługuje sam procesor. Policzmy teraz bardzo typowe potrzeby dla USB – myszka, klawiatura, jakaś pamięć, a może dwie (pendrive czy kieszeń), może jeszcze ze dwie inne rzeczy. Gdyby na rynku był pełen wybór, to nie widziałbym problemu, niemniej jednak najczęściej wpierw pojawiają się drogie konstrukcje, których i tak nie wykorzystujemy nawet w 50%.

Podobne rozpasanie jest z oprogramowaniem – Microsoft przygotował Windows 11 z odpowiednimi wymaganiami (nie do końca wysokimi, ale jednak eliminującymi dobre urządzenia), ale chyba przedobrzono.

Podsumowując – znakomita większość z nas ma już w domu sprzęt, który będzie wystarczający przez kilka lat, i teraz pozostaje wykorzystać go do rozrywki czy pracy twórczej, a brak zakupów tylko zmotywuje korporacje do tego, żeby jednak przypomnieć sobie znaczenia słowa jakość i oszczędność. W pewnym sensie trend zauważył już Google (wersja lite ich systemu operacyjnego), czas na kolejnych...

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie