Z pierwszym nakładem 150 tys. egzemplarzy i pod wodzą redaktora naczelnego Adama Michnika, szybko stała się wiodącym dziennikiem, ujawniającym liczne afery, takie jak afera Rywina czy "łowcy skór". W szczytowym okresie, w 2005 roku, jej dzienna sprzedaż papierowa sięgała 440-450 tys. egzemplarzy. Jednak dane z 2025 roku, jak pokazuje grafika w poście Marcina Palade na X, wskazują na dramatyczny spadek do zaledwie 25-28 tys. egz. – to cień dawnej potęgi, symbolizujący szerszy kryzys prasy drukowanej w erze digitalizacji.
Przyczyny tego upadku są wielorakie. Przede wszystkim, globalny trend odchodzenia od papieru na rzecz treści online uderzył w całą branżę – średnia sprzedaż ogólnopolskich dzienników spadła o 14,5% rok do roku już w 2020, a w 2025 "GW" straciła niemal 25% sprzedaży tylko w pierwszym kwartale.
Dla "Wyborczej" dodatkowym ciosem były cięcia kosztów: zamknięcie drukarni, redukcja etatów i ograniczenie korespondentów zagranicznych. Liczba prenumerat cyfrowych, choć przekroczyła 250 tys. w 2022, niedawno znacznie zmalała, a strata finansowa Agory (wydawcy) pogłębiła problemy.Obecna sprzedaż to głównie prenumeraty instytucjonalne, jak urzędy czy SSP, co podkreśla uzależnienie od takich źródeł i wskazują, że bez nich nakład mógłby być jeszcze niższy
W mediach cytowany jest artykuł o przygnębieniu dziennikarzy, mówiący o "beznadziejnej sytuacji i braku perspektyw" – frustracja wewnątrz redakcji potęguje obraz schyłku. Komentatorzy ironizują o pomocy od "miliarderki Helenki" ( Helena Łuczywo, współzałożycielka), podkreślając, że nawet bogate elity nie ratują tonącego okrętu.
Upadek "Gazety Wyborczej" to mieszanka kryzysu mediów tradycyjnych, politycznej polaryzacji i utraty zaufania. Dla jednych to strata niezależnego głosu, dla innych – zasłużona kara za lata "propagandy". Przyszłość? Bez radykalnych zmian, jak głębsza digitalizacja, cień dawnej potęgi może stać się jeszcze bledszy.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)