Rosyjskie MSZ domaga się od Stanów Zjednoczonych „humanitarnego i godnego traktowania” załogi tankowca Marinera (dawniej Bella 1), zajętego przez amerykańskie siły na Atlantyku. Kreml przedstawia swoich obywateli jako ofiary bezprawnych działań USA i mówi o naruszeniu prawa międzynarodowego. Jednocześnie – niemal równolegle – Rosja prowadzi kolejne ataki na infrastrukturę portową Ukrainy nad Morzem Czarnym, w których giną cywile. Kontrast między przekazem rosyjskiej dyplomacji a działaniami militarnymi Moskwy jest uderzający.
Moskwa oskarża USA i domaga się „godnego traktowania” załogi
Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło, że uważnie monitoruje sytuację na zajętym statku i domaga się szybkiego umożliwienia powrotu rosyjskim obywatelom do kraju. Zarówno MSZ, jak i ministerstwo transportu krytykują działania USA, powołując się na Konwencję Narodów Zjednoczonych o prawie morza i podkreślając zasadę wolności żeglugi. Zajęcie tankowca określono jako naruszenie prawa międzynarodowego.
USA: sankcje, fałszywa bandera i długotrwały pościg
Zupełnie odmiennie sytuację przedstawiają Stany Zjednoczone. Dowództwo Europejskie USA (EUCOM) poinformowało, że zajęcie tankowca M/V Bella 1, pływającego pod rosyjską banderą i przemianowanego na Marinerę, miało związek z omijaniem sankcji. Statek był wcześniej powiązany z Iranem i Wenezuelą, a w 2024 roku został objęty sankcjami za transport irańskiej ropy. Amerykanie twierdzą, że tankowiec działał wbrew przepisom, zmieniał tożsamość i flagę oraz uciekał przed kontrolą.
Bella 1 przez wiele tygodni była ścigana przez amerykańskie okręty. W trakcie ucieczki jednostka zmieniła nazwę i rejestr na rosyjski, a Moskwa angażowała się politycznie i militarnie w jej ochronę. USA utrzymują jednak, że działania wobec statku były uzasadnione i wynikały z egzekwowania sankcji.
Ataki na ukraińskie porty pokazują podwójne standardy Kremla
Podczas gdy Rosja buduje narrację o „prześladowanej” załodze, na Morzu Czarnym kontynuuje działania ofensywne, które mają realne, śmiertelne skutki. Wicepremier Ukrainy Ołeksij Kułeba poinformował, że rosyjskie wojska zaatakowały porty Czarnomorsk i Piwdennyj w obwodzie odeskim. Zginęła jedna osoba, a co najmniej pięć zostało rannych. Uszkodzona została infrastruktura, a w jednym z portów zapaliły się zbiorniki z olejem.
Ukraińskie władze podkreślają, że rosyjskie ataki wymierzone są w infrastrukturę kluczową dla bezpieczeństwa żywnościowego świata. Tylko w 2025 roku Rosja miała przeprowadzić już 96 ataków na porty w regionie, podczas gdy w całym poprzednim roku było ich 36. To nie tylko element wojny z Ukrainą, ale także uderzenie w globalne łańcuchy dostaw.
Zestawienie obu wydarzeń pokazuje podwójną grę Moskwy. Na arenie dyplomatycznej Kreml przedstawia się jako obrońca prawa międzynarodowego i ofiara działań Zachodu. Jednocześnie na polu militarnym bez wahania używa siły wobec infrastruktury cywilnej, narażając życie ludzi i destabilizując bezpieczeństwo regionu Morza Czarnego.
na zdjęciu: tankowiec Mariner (dawniej Bella 1). fot. PAP/EPA/US EUROPEAN COMMAND HANDOUT
RD
Inne tematy w dziale Polityka