Fredd Fredd
96
BLOG

Profesorowie zwyczajni, nadzwyczajni i...medialni

Fredd Fredd Polityka Obserwuj notkę 6


Na początek małe wyjaśnienie do wczorajszego postu, w szczególności do kilku komentarzy (za które skądinnąd dziękuję):

1. nie rozstrzygam czy Mąciąr kapował, czy nie - po prostu chodzi o podwójne standarty autorytetów moralnych

2. nie akceptuję poglądu, że jak jedna osoba rzuci kamień, to reszta może bezkarnie rzucać głazy. Więc tłumaczenie, że Zoll nikogo nie oskarżył, a jedynie "potwierdził oskarżenia" w żaden sposób nie zmienia mojego poglądu na sprawę. 

3. wzrusza mnie stwierdzenie, że Mąciąr "miał wielokrotnie spotykać się z największym wrogiem krakowskiej opozycji - kapitanem Stanisławem Knapikiem. Informacje te potwierdzili tygodnikowi profesorowie Andrzej Zoll i Zbigniew Ćwiąkalski."

Szczęśliwa ta opozycja krakowska, mieć za największego wroga kompletnego nieudacznika, co spotyka się z agentem w obecności dwóch czołowych opozycjonistów Zolla i Ćwiąkalskiego;)

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Mniejsza zresztą z tym, nie pierwszy to przykład faryzeizmu ze strony autorytów. O czym innym chcę napisać. Otóż, jak wiadomo profesorowie dzielą się na nadzwyczajnych (tzw. uczelnianych) oraz zwyczajnych (tzw. belwederskich). jest jednak kolejny typ profesora - profesor medialny.

Profesor medialny z chwilą otrzymania mianowania, ze strony salonowych mediów, staje się ober - autorytetem. Od tej chwili nie dorobek naukowy ma znaczenie, ale ile razy był on cytowany w "Faktach", ile razy zaproszono go Olejnik, a ile razy cytowano w GW.  Nie pomniejszam rzeczywistego dorobku kilku z nich, jednak w większości przypadków dorobek naukowy jest odwrotnie proporcjonalny do liczby wystąpień medialnych. Przy czym chodzi o rzeczywistydorobek naukowy, a nie liczbę publikacji, to wbrew pozorom różne sprawy.

Jednym z lepszych przykładów jest prof. Filar (też karnista) - ot facet zna odpowiedzi na wszlekie pytania, jego odpowiedzi prezentują jedynie słuszną linię karnistów jacy zmonopolizowali naukę tego prawa, że "surowość kary nie ma znaczenia, liczy się jej nieuchronność". Wszelka dyskusja jest nie możliwa, bo profesor nie będzie zniżał się do dysklusji z byle kim (co najwyżej za pomocą kilku zgrabnych bon - motów ośmieszy interlokutora), zaś merytorycznie podyskutować może z innym profesorem medialnym, no ale jest to w istocie dyskusja z lustrem.

Istnienie profesorów medialnych jest bardzo wygodne nie tylko dla nich samych, ale i dziennikarzy salonowych mediów. Wiadomo, co powie, wiadomo o co pytać, wiadomo, że niczym nie zaskoczy.

No a super - ober-  hiper medialnym profesorem jest ten, którego właśnie zdjęli z pluszowego krzyża w PE. Kiedy Geremek wydał ostatnią pracę naukową, no i czy kiedykolwiek wydał jakąkolwiek w miarę wartościową? Chętnie poznam jej tytuł i rok wydania. Oczywiście to co na przesłuchaniu w SB wygadywał Tadek Mazowiecki (pisało o tym onegdaj "Wprost"), że cytuję "Geremek ma nikły dorobek naukowy i jako naukowiec nie jest szanowany w środowisku" zostało wymuszone torturami.

Wokół profesorów medialnych krąży wiele mitów i nieścisłości, jest w wyjątkowo złym guście je prostować, dla przykładu:

- Geremek nie był cżłonkiem KOR (uporczywie powtarzane)

- Bartoszewski nie jest profesorem (formalnie biorąc ma jedynie maturę)

 

 

Fredd
O mnie Fredd

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka