Powoli opada bitewny pył i obraz, jaki się wyłania nie jest tak tragiczny dla zwolenników Pis, jak jeszcze wczoraj wydawało się dziennikarskim mendom z tzw. Salonu.
PO ma najwięcej posłów w nowym Sejmie, tyle, że do większości bardzo daleko. A perspektywie częste veta prezydenckie. Trzeba budować koalicję, ale PSL większość jest na tyle chybotliwa, że wynik głosowania zależeć będzie od pojedynczego posła, który akuratnie, w czasie głosowania, zatrzaśnie się w ubikacji (vide: przykład posła Dyki, który załatwiając potrzebę obalił rząd Suchockiej). A rządzenie z Waldziem nie jest łatwe, ani proste, ani miłe. Jak Donek nie wierzysz spytaj Millera!
Pozostaje budowanie większości z Lidem lub z Lidem i PSL. Wymarzona sytuacji dla PiS, który stałby się jedyną alternatywą dla zniechęconych rządami PO.W takim przypadku mamy:
- reelekcję KaczLecha
- za 4 lata frekwencję 35% i 45 % głosów oddanych na PiS lub wybory wcześniej o ile PO się sypnie niczym AWS
Zmiany zaszły, CBA istnieje i będzie zamykać różne „frontmenki” i „macherów” od kręcenia lodów. Zmienią ustawę? Oczywiście, ale Prezydent zawetuje, zanim zmiana wejdzie w życie minie kilka miesięcy.
Strasznie się cieszę, że ministrem sprawiedliwości ma zostać, znany z dzikiego lustrowania prof. Mąciora niejaki Zoll. Doskonale, proponuję jeszcze zrobić Łobuska ministrem spraw zagramanicznych, a Niesioła rzecznikiem rządu.
No i te tabuny fachowców, wyposzczonych po 6 latach w opozycji (większość post-AWSowskiego bagna osiadło w PO)rządnych posad. Będzie o czym pisać!
Jeszcze IV RP nie umarła.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)