Jak wiadomo prawicę zaludnia ludek oszołomski do tego stopnia, że wierzy w urban legends typu: „to nieprawda, że Sekuła popełnił samobójstwo strzelając sobie w brzuch, dla pewności, trzy razy” albo w brednie typu wybuch w samochodzie Waleriana Pańki, czy otrucie Michała Falzmana. Światły czytelnik GW wzruszy ramionami, nawet popukać się w czoło nie uzna za stosowne.
Co innego, gdy zapalił się samochód Juliu Piteru. Wtedy larum grają, wielką czcionką grzmią portale, o domniemanym zamachu, podpaleniu, albo i czym gorszym jeszcze. Wszak wiadomo dzielnej pogromczyni CBA, nieustraszonej tropicielce ministrów co na obiadki na koszt podatnika do Marriotu chadzali (w Marriocie minister to może jedynie na koszt Grubego Ryśka zjeść) samochód nie mógł się, ot tak zapalić.
I znów, dzień jak co dzień, news za newsem, a to o Piteru, a to o tym, że Donkowi rolada śląska smakowała, ot w krainie miłości nie ma innych problemów. Jak są to wiadomo, kto za tym stoi – Wredne Kaczory. Nawet ptasia grypa to sprawka...czyż to nie oczywiste Watsonie.
I tylko w TVP coś powiedzą do rzeczy. Ale to już niedługo, po tym jak major Kittel z red. Czuchnowskim opikietowali siedzibę TVP, dni Obersalzbergu IV RP są policzone.
http://wiadomosci.onet.pl/1651876,327,item.html
"Kilku dziennikarzy z ogólnopolskich redakcji pikietowało siedzibę TVP przy pl. Powstańców w Warszawie. Domagali się m.in., by niezależna komisja wyjaśniła, czy doszło do opisywanych przez media przypadków korupcji, mobbingu i sterowania informacjami w TVP."
Jak już ta komisja będzie wyjasniała, to niech przy okazji wyjaśni, z czyjej inspiracji mjr Kittel obsmarował Szeremietiewa (tuż przed rozstrzygnięciem kilku przetargów m.in. na armatohaubice i amunicję do nich).


Komentarze
Pokaż komentarze (1)