298 obserwujących
483 notki
1890k odsłon
  401   0

Pamiętajmy

 To dziecko miałoby teraz pół roku. Siadało by już zapewne samodzielnie i obdarowywało mamę, tatę i babcię ślicznym uśmiechem. Miałoby, ale nie ma. Rok temu (okładnie 18 czerwca, czyli jutro będzie pierwsza rocznica) zostało zabite w jednej z prywatnych gdańskich klinik... Aborcję poprzedziła zmasowana propagandowa akcja "Gazety Wyborczej" i Federacji na Rzecz Kobiet i Rodziny, w którym życie nieszczęsnego dziecka i szczęście jego nastoletniej matki było tylko narzędziem, które posłużyć miało zmianie społecznego nastawienia do zabijania nienarodzonych.

 
"GW" i jego autorzy (warto pamiętać, że najaktywniejsi w walce o zabicie dziecka byli Piotr Pacewicz, Agnieszka Pochrzęst i Małgorzata Szlachetka) nie cofali się w swojej histerycznej akcji przez kłamstwem i manipulacją. Początkowo głosili, że dziecko jest owocem gwałtu, choć pojawiło się ono jako efekt bardzo zwyczajnej młodzieńczej fascynacji i związnego z tym (o co zresztą popierani tak przez "GAzetą Wyborczą" pontoniarze tak bardzo walczą) seksu. Później głoszono, że dziecka nie da się zabić, bo przeciw są "prolajferzy", ale i to było kłamstwem, bo "zabieg" nie mógł być wykonany, bo nie godziłą się na niego (namawiana przez matkę do aborcji) "Agata". I wreszcie głoszono, że ksiądz nachodzi dziewczynkę, gdy był on u niej zaledwie kilka razy i to zawsze na jej wyraźne zaproszenie. To wszystko nie miało jednak dla "GW" najmniejszego znaczenia. Dla nich liczyło się tylko to, by dziecko mogło zostać zabite, by zawalczyć po raz kolejny o "prawo do wyboru", czyli o prawo do tego, by zabijać niepotrzebne, zbędne, przeszkadzające dorosłym dzieci.
 
I choć do momentu, gdy dziecko byłoby bezpieczne i mogło się urodzić zabrakło dosłownie kilunastu godzin, to niestety do akcji włączyła się minister zdrowia, która wskazała miejsce, gdzie można było dokonać aborcji. I dziecko zostało zabite. A dorośli świętowali fakt zwycięstwa prawa i sławili (także niestety ustami duchownych, by wymienić tu tylko jezuitę ojca Mądla) wierność prawu minister Ewy Kopacz. Wierność prawu (mam poważne wątpliwości czy rzeczywiście prawu), która doprowadziła do śmierci niewinnego dziecka. 
 
Teraz mija rok. I chciałbym powiedzieć publicystom, dziennikarzom, politykom, a także rodzinie dziewczynki i chłopca, którzy przyczynili się do tej śmierci, że my o niej pamiętamy. Że nie zniknęły z pamięci wielu osób Wasze kłamstwa. A przede wszystkim, że kiedyś spotkacie się oko w oko z tym zabitym Waszymi rękoma dzieckiem. I odpowiecie przed Bogiem za to, co mu zrobiliście. Wtedy nie będzie miejsca na tłumaczenie, że mieliście inne zdanie, że nie byliście wierzący, że szczerze walczyliście. Wtedy usłyszycie: "cokolwiej uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili"... 
 
Pamięć nie oznacza jednak pragnienia zemsty. Pamiętając o dziecku, modląc się za nie, trzeba także wytrwale modlić się za tych, którzy przyczynili się do jego śmierci. O nawrócenie dla nich, o to, by mogli odpokutować swoje winy. Moc Boża jest tak wielka, że i z Piotra Pacewicza (Ewy Kopacz czy nawet Wandy Nowickiej) może uczynić obrońce życia, i on ma szansę naprawić swoje błędy, i choć nie przywróci tym życia temu dziecku, to może uratuje inne. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, a chrześcijanie mogą i powinni się o takie "niemożliwe po ludzku rzeczy" modlić. I dlatego w rocznicę śmierci dziecka "Agaty" powinniśmy się modlić o nawrócenie, zmianę życia dla tych, którzy przyczynili się do jego śmierci. Modlić się z wiarą. 
 
Okazją dla takiej modlitwy będzie marsz modlitewny, jaki wyruszy jutro o 11 spod Czerskiej i dotrze do Ministerstwa Zdrowia, a także msza święta o 17 u paulinów na ulicy Długiej. A ci, którzy nie mogą na nie dotrzeć niech zwyczajnie pomodlą się w tych intencjach w domu. Za wstawiennictwem św. Michała Archanioła. Albo ofiarują swoje umartwienia w intencji dziecka, ale i tych, którzy doprowadzili do jego śmierci. 
Lubię to! Skomentuj200 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale