298 obserwujących
483 notki
1891k odsłon
  538   0

Ramadan - czas męczeństwa chrześcijan

 Ramadan - czas postu i oczyszczenia muzułmanów - dla chrześcijan jest okresem wzmożonych prześladowań. Muzułmanie (niekiedy za pośrednictwem aparatów swoich państw) w tym okresie szczególnie często i chętnie zamykają chrześcijan w więzieniach, prześladują ich, a niekiedy zabijają. A świat milczy, zachwycając się pobożnością muzułmanów albo zachęcając (głównie zresztą siebie samego) do dialogu.

 
Najczęstszym powodem prześladowań jest publiczne spożywanie posiłków w okresie Ramadanu. Egipska policja pod takim zarzutem aresztowała już 150 chrześcijan, pakistańska kilkunastu (różnica ta wynika wyłącznie z tego, że w Pakistanie jest mniej chrześcijan niż w Egipcie). Aresztowanym grożą za ich czyn surowe kary, nawet wieloletniego więzienia. 
 
Więzienie nie jest najgorszą rzeczą, jaka może spotkać chrześcijanina w krajach muzułmańskich. W minioną sobotę w jednym z pakistańskich więzień zamordowano chrześcijanina Roberta Danisha, oskarżanego o obrazę Koranu.  Nie jest to zresztą w Pakistanie sytuacja odosobniona. W sierpniu muzułmanie spalili setki chrześcijańskich domów i zamordowali kilkunastu chrześcijan, których oskarżali o profanację Koranu.
 
Odpowiedzią na ten nasilający się proces prześladowania chrześcijan są nieustające (ze strony dialogistów) zapewnienia o tym, że islam jest religią pokoju i miłości. I przypominanie, że głównym problemem w relacjach chrześcijańsko-muzułmańskich jest ubóstwo. Taki wniosek można wyciągnąć z życzeń na Ramadan skierowanych przez przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego kard. Jean-Louis Taurana, które w całości poświęcone są obowiązkowi wspólnej walki z ubóstwem. A przecież wydawałoby się, że w sytuacji męczeństwa chrześcijan rada odpowiedzialna za dialog powinna zajmować się tym, co dialog uniemożliwia i co stanowi realny problem zwyczajnych chrześcijan nie tyle dialogujących, ile żyjących wraz z muzułmanami.
 
Ale, choć media milczą o prześladowaniu chrześcijan a dialogiści przykrywają je dyskretnym milczeniem, nie jest tak, że nic nie można z tym zrobić. Wysyłanie maili do ambasad krajów, które akceptują prześladowanie chrześcijan, bojkot turystyczny państw nie respektujących zasady wolności religijnej czy wreszcie przypominanie politykom (także naszym polskim europosłom czy parlamentarzystom), że także oni mają moralny obowiązek obrony zabijanych chrześcijan – to tylko niektóre z rzeczy, które zrobić można bez większego trudu. Jeśli ich nie robimy, to bierzemy na siebie część odpowiedzialności za to, że gdzieś w świecie za wierność Ewangelii można ponieść śmierć. I nie ma się, co pocieszać, że odpowiedzialność innych jest większa. Być może, ale przed Bogiem każdy odpowiada za swoje, a nie innych, grzechy.
Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale