Tak powiedział rzecznik policji w rozmowie telefonicznej z TVN-em. Rzecznik policji użył zwrotu "Robert B.", ponieważ pan Biedroń ma podobno postawione jakieś zarzuty.
Robert Biedroń został zatrzymany wczoraj przez policję, kiedy z grupą agresywnych (w/g słów rzecznika policji) "atyfaszystów" próbował przedrzeć się przez kordon policji. Chodziło o dogonienie Marszu niepodległości i doprowadzenie do konfrontacji obu grup. Policja to uniemożliwiła i należy się jej za to duży szacunek.
Dziś Pan Robert Biedroń oskarżył jednego z policjantów o to, że policjant go pobił w radiowozie, gdy był skuty kajdankami.
Ciekawe czy to był ten sam policjant, którego Pan biedroń ciągnął wcześniej za pałkę?
I ciekawe kto tu kłamie?
A propos tego zajścia przypomniał mi się pewien dowcip:
W sądzie odbywa się rozprawa o kradzież pieniędzy. Sędzia każe opowiedzieć, jak to się stało.
- Proszę wysokiego sadu, jak usiadłam w kinie, to ten łajdak przysiadł się do mnie na wolne krzesło. Najpierw mówił ładne słówka, a jak się zrobiło ciemno, to mi podniósł sukienkę i sięgnął ręka za podwiązkę, a tam właśnie miałam pieniądze.
- To czemu pani nie krzyczała ?
- Bo ja myślałam, że on w uczciwych zamiarach!


Komentarze
Pokaż komentarze (18)