Przyszedł mi do głowy pomysł na rozwiązanie problemu PKP.
Skoro syn premiera Tuska poleciał do Chin za pieniądze PKP i od kilku lat zajmuje się tematyką kolei to jest idealnym kandydatem na prezesa PKP. Tatuś na pewno by pomógł. I dzięki temu mielibyśmy rozwiązany problem bałaganu na kolei.
A i premier Tusk by nie miał problemu w wytłumaczeniem dlaczego jego syn lata na wycieczki do Chin za pieniądze państwowych firm.
Prezydent Sarkozy może mieć syna na posadzie dyrektora państwowej firmy, a premier Tusk nie może?
Polacy nie gęsi i kumoterstwo zrozumieją.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)