Niedługo ma się ukazać kolejna książka J.T.Grosa "Złote żniwa". Cel tej książki jest zawarty w jej tytule - chodzi o Złote Żniwa czyli o wyciągnięcie od Polaków ogromnych odszkodowań.
Pan Szewach Weiss, były abmasador, mówiąc dziś w TV o tej książce stwierdził, że J.T.Gross jest profesorem - socjologiem i historykiem, więc z przedstawionymi przez niego faktami nie można dyskutować.
Wiarygodność i prawdomówność pana Grossa jest znana od czasu napisania przez niego pierwszej książki. To co robi pan Gross nie jest żadną pracą naukową, jak sugeruje pan Weiss. To raczej manipulacja, co udowodniło wielu polskich historyków, między innymi tych z IPN. Czy IPN dlatego jest instytucją tak znienawidzoną przez niektóre kręgi w Polsce?
Pan Gross nie jest też żadnym historykiem, a już na pewno nie jest obiektywnym badaczem, o czym świadczy jego warsztat. Wystarczy obejrzeć program Tomasza Lisa z 3.01, żeby przekonać się jak pan Gross jest niewiarygodny, jak plącze się i jak co chwilę myli fakty i liczby, które są rzekomo prawdziwe i które podaje w swojej książce.
J.T.Gross jest socjologiem więc doskonale wie jak sterować społeczeństwem. W tej dziedzinie jest fachowcem. Doskonale zdaje sobie sprawę, że wywołanie w polskim społeczeństwie poczucia winy znacząco osłabi opór społeczny przed wypłaceniem przez polski rząd ogromnych, nienależnych odszkodowań, o które występują różne organizacje nie mające do tego żadnego prawa.
Niektórzy nazywają J.T. Grossa "bajkopisarzem". I to jest chyba dobre określenie tego co robi ten "naukowiec i profesor", szczególnie przez kilka ostatnich lat.
Dla mnie Jan Tomasz Gross jest, w swoich książkach, tak samo wiarygodny, jak MAK w badaniu katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)