Rozwiązanie jakie ma rząd jest tylko jedno - niestety.
Jedynym sposobem, żeby rozwiązać problem wypłacania (a w zasadzie nie wypłacania) emerytur przyszłym emerytom jest wprowadzenie powszechnej eutanazji. Przecież już teraz wiadomo, że nie ma pieniędzy na emerytury, a z każdym rokiem będzie jeszcze gorzej.
Jestem przekonany, że rząd już na tym pracuje przygotowując społeczeństwo do zaakceptowania eutanazji, za kilka, kilkanaście lat. Szczególnie widać to na polu mediów i przymusowej, państwowej edukacji.
Przykro mi to pisać, bo sam też za ileś tam lat będę emerytem i od iluś tam lat płacę niemałe składki do ZUS i do OFE. Ale taka jest niestety nasza przyszłość.
Jedyne co możemy zrobić, żeby pokrzyżować rządowi plany, to rękami i nogami bronić się przed zalegalizowaniem eutanazji. No i oczywiście musimy tak wychować dzieci, żeby w imię dziwnie pojmowanego XXI-wiecznego "humanizmu" nie przyszło im za ileś tam lat do głowy ulżyć naszym cierpieniom poprzez wstrzyknięcie mamusi i tatusiowi jakiegoś śmiercionośnego specyfiku. Aby dzieci nie posunęły się do takiego rozwiązania problemu starzejących się rodziców muszą mieć przekazane i głęboko wpojone odpowiednie wartości moralne, na przykład chrześcijańskie.
Najważniejsze jednak, żeby w ogóle mieć dzieci i to jak najwięcej. Ci co są jeszcze w stanie mieć dzieci powinni jak najszybciej zająć się ich "produkcją". I to "taśmową", na masową skalę. Każda kobieta musi mieć min. 4-5 dzieci.
I wcale rząd nie musi robić żadnych wyłączeń prądu, jak w latach 80-tych. W każdej chwili sami możemy wyłączyć bezpieczniki. I zabrać się do pracy. Całkiem przyjemnej, prawda?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)