Dzięki kłótni o OFE społeczeństwo dowiedziało się od jednej ze stron, że "żadnych realnych pieniędzy w ZUS-ie nie ma, są tylko zapisy w komputerze".
Druga strona sporu wygadała się dla odmiany, że "przez 10 lat OFE pobierały od nassłone prowizje za kupowanie od polskiego rządu obligacji, które każdy mógł kupić sam, bez żadnych prowizji. I czas to wreszcie przerwać".
I to są właśnie dwa pożytki z kłótni o OFE. Kłótnie są jak widać pożyteczne. Gdyby nie kłótnia, to do dziś nie wiedzielibyśmy co Rywin zaproponował Adamowi Michnikowi i że w Polsce poza oficjalnym rządem jest też "grupa trzymająca władzę".


Komentarze
Pokaż komentarze (7)