Temat funduszu kościelnego, podgrzewany w mediach, podnieca dużą część społeczeństwa.
Nie wiem czy wszyscy, których tak bardzo bulwersują fundusz kościelny, zdają sobie sprawę o jaką kwotę chodzi. W 2011r rząd przekazał na fundusz kościelny 89 mln zł. Czyli chodzi o zawrotną kwotę 2,34 zł przypadającą na każdego obywatela III RP. A miesięcznie wychodzi 19,5 grosza. Naprawdę jest się czym podniecać.
Stadion narodowy kosztował 1,915 mld zł. Czyli równowartość 21 lat wypłacania funduszu kościelnego.
Ciekawe, kto wypuszcza takie tematy zastępcze, żeby odwrócić uwagę społeczeństwa od korupcji i naprawdę wielkich pieniędzy, które są wyprowadzane z naszych wspólnych podatków?
Na koniec warto zauważyć skąd się wziął fundusz kościelny. "Rzeczpospolita" podaje:
"Fundusz został utworzony w 1950 r. na mocy ustawy o przejęciu dóbr martwej ręki, czyli majątku kościelnego. Rząd zobowiązał się, że dochody z użytkowania przejętego majątku będzie wpłacał na Fundusz Kościelny.
Pieniądze miały być przeznaczane na działalność charytatywną, edukacyjną i społeczną Kościoła oraz ochronę zabytków kościelnych. Tak się jednak nie stało. Fundusz zasilano dowolnymi kwotami z budżetu. W dodatku w PRL około dwóch trzecich jego budżetu szło na cele antykościelne."
A więc fundusz kościelny jest marnym ochłapem za majątek ukradziony kościołowi po wojnie przez komunistów. I właśnie komuniści najgłośniej krzyczą. Zgodnie ze starą metodą - złodziej uciekając głośno krzyczy "łapać złodzieja", żeby odwrócić uwagę od siebie.


Komentarze
Pokaż komentarze