114
BLOG
Od zakończenia II wojny światowej mija 70 lat. Czy po tylu dekadach nacjonalizm nie stanowi już problemu? Ostatnimi czasy można odnieść wrażenie, że obserwujemy renesans nacjonalizmu. Czyżby Europejczycy nie odrobili lekcji z historii? A może państwa w Europie powróciły do tzw. starego modelu gospodarki opartej na zasadach bezwzględnego kapitalizmu, których zasad nie akceptuje zdecydowana większość obywateli EU. To jest ten katalizator, który pcha młode pokolenie do wyznawania radykalnych poglądów często sprzecznych z racjonalnym postrzeganiem świata. Praktycznie co kraj to jakaś partia nacjonalistyczna bądź formacja z odchyleniem nacjoanlistycznym. Niestabilne gospodarki i szerzące się bezrobocie wśrod młodych zawsze stanowiły pożywkę dla rozwoju skrajno-radykalnych ruchów.Nie wolno zapomnieć, że w podobnych warunkach rozwinęła się NSDAP czy faszyści we Włoszech. W obecnych czasach państwa są pozbawione instrumentów działania w gospodarce a te które mają są ryzykowne w użyciu, trudno więc oczekiwać na zdyowaną reakcję z ich strony. Wskutek czego obywatele tracą zaufanie do swoich rządów i poszukują alternatywnej siły zdolnej do podjęcia takich działań. Zapominają jestnak o tym, że takie siły często uciekają sie do ksenofobii, antysemityzmy czy militaryzmu co w konsekwencji kończy się wojną z wyimaginowanym wrogiem rzekomo tajnie działającym w ich kraju. Tak więc przyczyną nasilenia się postaw nacjonalistycznych jest słaby bądź niestabilny stan gospodarczy danego państwa. Iskierką nadziei jest to, że coraz szybciej rozwijają się idee centrowe odrzucające owe nacjonalizmy i głoszące zdrowy rozsądek w zarządzaniu zarówno państwem jak i gospodarką. Kluczem do tego jakie oblicza przybiorą państwa jest nastawienie społeczeństw do tych dwóch nurtów. To będzie interesująca walka tocząca się o wysoką stawkę i może przesądzić o wojnie bądź pokoju. Jak to zwykle bywa zależy to od nas samych. Od naszego przywiązania do wartości, których będziemy bądż też nie będziemy wstanie bronić za cenę naszego poziomu życia lub naszych dzieci.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)