113
BLOG
Wreście mamy pełną listę kandydatów na prezydenta, którzy zgodnie z prawem zarejestrowali 100tyś. podpisów. Patrząc na pozostałych 10 kandydatów można odnieść wrażenie, że urząd prezydenta RP to funkcja, która pozwoli odmienić oblicze kraju bez oglądania się na Sejm i Senat. Konstytucja RP z 1997r. określa urząd prezydenta zupełnie inaczej. Owszem prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej ale prezydenckie projekty ustaw muszą uzyskać większość w Sejmie i Senacie. Jeżeli jej nie uzyskają to cele ustaw nie zostaną osiągnięte a co za tym idzie nie zmienią oblicza Polski. Skoro tak to czemu jest ważny. Konstytucja z 1997r. uczyniła z prezydenta swojego strażnika i mediatora. Jego rola nie polega na rządzeniu ale sprawowaniu pieczy nad przestrzeganiem porządku konstytucyjnego. To właśnie on podejmuje ostatecznie decyzje czy dany projekt ustawy stanie się prawem obowiązującym na terytorium RP. Dlatego może skierować taki projekt ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Ale jeśli nawet prezydent nie złoży podpisu pod projektem ustawy choć Trybunał uzna że ta jest zgodna z Konstytucją to Sejm i Senat może przegłosować veto prezydenta i ten ustawe w końcu podpisać musi. Ciekawe jest to, że w tej kampani prezydenckiej widać wyraźnie trzy zasadnicze tematy dyskusji politycznej, które również wiążą się bezpośrednio z Konstytucją RP z 1997r. Pierwszy z nich to czywiście wejście Polski do strefy euro. Pomijając fakt, iż Polska musiałaby wpierw spełnić kryteria z Maastricht to bez zmiany konstytucji z 1997r. euro nie mogłoby być przyjęte. Ażeby zmienić konstytucję trzeba mieć 307 głosów w Sejmie. A zatem to nie prezydent zdecyduje o wejściu Polski do strefy euro. Drugi temat to wysłanie wojsk na Ukrainę. Tu także jest potrzebna zgoda większości Sejmu. Trzeci temat dyskusji kampani prezydenckiej to wizja państwa polskiego. Można powiedzieć - wreście!! Ale i tu także decydującą rolę ma parlament. Osobiście nie wiem jeszcze na kogo zagłosuje ale rzeczywiście będą to ważne wybory z punktu widzenia odradzającego się w Polsce radykalizmu politycznego i braku spójnej polityki zagranicznej. Dotychczasowa polityka zagraniczna legła w gruzach i trzeba nam nowej. Obecna głowa państwa w moim przekonaniu nie skonstruje nowej polityki zagranicznej. To osoba która bardziej mi się kojarzy ze służbami specjalnymi aniżeli ze świeżością. Powątpiewam też w sojusz NATO bo ten jest w zasadzie rozbrojony. Uważam jednak, że wciąż możemy liczyć na USA choć te mogą niestety powrócić do polityki izolacjonizmu biorąc po uwagę ich problemy wewnętrzne. A ROSJA cały czas testuje gotowość NATO i USA na reakcje zbrojną na wypadek ataku. W moim odczuciu potrzebujemy nowej siły politycznej, która w Sejmie będzie miała 320 posłów i 70 senatorów. Może ta siła będzie też wstanie wykreować nowego prezydenta RP na dwie pełne kadencje.


Komentarze
Pokaż komentarze