Ewa Kopacz powinna wycofać się z polityki. Złożyć mandat poselski, wypisać się z partii politycznej, wrócić do wcześniej wykonywanego zawodu - jeżeli ktoś jeszcze zechce ją przyjąć...
Swoją obłudną postawą po smoleńskiej katastrofie, swoimi zapewnieniami o dobrej współpracy ze "stroną rosyjską", swoim słynnym opisywaniem przeszukiwania ziemi "na ponad metr wgłąb" - stała się naganiaczem do rosyjskiej gry z narodem Polskim "w trzy kubki" w wariancie funeralnym.
W mojej opinii to ją dyskwalifikuje jako polityka.
Nie umiem zgadywać jakie motywy nią kierowały. Szczerze mówiąc niewiele mnie to obchodzi. Kunktatorstwo, lęk, oportunizm, bezmyślność - za jedno.
Jako polityk wykazała się brakiem kwalifikacji.
Teraz rodzina jednej z największych postaci we współczesnej historii Polski musi zgadywać "w której trumnie" są zwłoki Anny Walentynowicz. Pozostałe rodziny też zostały wepchnięte w tę upiorną "grę".
I nie wierzę, że jest to efekt rosyjskiego bałaganu. Putin nie wygląda na bałaganiarza.
Przywódca partyjny pewnie - jak zawsze - wyłga się od odpowiedzialności: nic nie było na piśmie. Słowa pani Marszałek Sejmu - mimo usunięcia ze stenogarmu - pozostają w pamięci. I w nagraniach.
Poddanie pani Ewy Kopacz to najmniejsza cena, jaką partia władzy może zapłacić za swoją smoleńską politykę.
Umiem sobie wyobrazić wyższy rachunek...


Komentarze
Pokaż komentarze (12)