Bajkowe wizje po raz kolejny wypłynęły Krynicą z ust Donalda Tuska. Nie sposób zgadnąć dlaczego to górskie uzdrowisko tak silnie wpływa na - i tak niemałą - konieczoność lania wody u szefa partii władzy.
Słynne już "odwołanie kryzysu" miało pewnie wywołać efekt zachwytu w mediach. I rzeczywiście - najbardziej zachwycały się te, które gotowe szybko zatrzeć w pamięci argumenty o panującym kryzysie, używane przez tego samego PDT kilka dni temu, gdy apelował do Sejmu o zgodę na zniesienie progów ostrożnościowych, chroniących budżet przed nadmiernym zadłużaniem.
Wtedy kryzys był - a w Krynicy już go nie było.
Dla podniesienia smaku, już chwilę po Krynicy rząd Donalda Tuska ogłasza skok na kasę obywateli w OFE i przeniesienie funduszy do ZUS - z powodu, rzecz jasna... kryzysu.
Reakcja giełdy - wyznacznik zaufania inwestorów do Polskiej gospodarki - okazała się (jednak?) iście kryzysowa. WIG poleciał na łeb, na szyję, można by wręcz powiedzieć, że padł na mordę. Specjaliści przyrównują ten spadek do - nie uwierzycie Państwo! - katastrofalnego początku kryzysu po aferze Lehman Brothers.
Okazuje się więc, że możemy byc świadkami sytuacji, że to nie "Donald Tusk odwoła kryzys" - ale "kryzys odwoła Donalda Tuska".



Komentarze
Pokaż komentarze (16)