Moje refleksje na temat udziału „Tezeusza” w panelu „Wolność religijna w nowoczesnej Polsce” podczas Kongresu: Wolność w Nowoczesnym Świecie.
W dniu 22 maja b.r. reprezentowałam portal „Tezeusz” jako panelistka w dyskusji na temat wolności religijnej w nowoczesnej Polsce podczas Kongresu: Wolność w Nowoczesnym Świecie. Kongres odbywał się w Warszawie. Szłam tam z duszą na ramieniu, bo nie dość, że środowisko organizujące ten kongres było niemal zupełnie nie związane z chrześcijaństwem, to i jeszcze hasło „liberalizm” pojawiające się na stronie promującej to zdarzenie kojarzyło mi się jak najgorzej.
We wstępie do programu Kongresu przeczytałam:
Idea – Dlaczego organizujemy Kongres i o czym chcemy dyskutować?Wolność jest kluczową wartością współczesnej demokracji. Wolność i podmiotowość każdego, niezależnie od przekonań, stylu życia, koloru skóry czy wyznania jest najwyższym dobrem chronionym przez polską Konstytucję. Na straży Konstytucji stoi Trybunał Konstytucyjny. W demokracji większość decyduje o kierunku rozwoju kraju. Większość nie może jednak ograniczać ani praw mniejszości, ani praw jednostki. Naszej wolności, zagwarantowanej Konstytucją, strzeże Trybunał Konstytucyjny. Dlatego Kongres poświęcony wolności w nowoczesnym świecie rozpocznie się w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego.
Sądzimy, że dwadzieścia lat po tym, jak Polacy odzyskali wolność, trzeba się zastanowić nad znaczeniem tego słowa. Czy są jeszcze obszary, gdzie nam wolności brakuje– w gospodarce albo w sferze społecznej? Czy rozumiemy, że chcąc wolności dla siebie, musimy ją zagwarantować innym, również tym, których inność nam przeszkadza? Czy rozumiemy, że nie ma prawdziwej wolności bez dobrobytu i wiedzy, czyli bez silnej gospodarki i efektywnej edukacji? Czy dobrze wykorzystujemy wolność? Czy wiemy, że jedynie współdziałając z innymi, możemy mieć z niej wszystko, a nie ma współpracy bez zaufania? Jak zatem zwiększyć wzajemne zaufanie wśród Polaków? Jakie wyzwania niesie z sobą przyszłość? Te i podobne pytania stawiamy prelegentom.
Po to, by się rozwijać, kraje i społeczeństwa potrzebują wizji. Solidarność miała wizję, a było nią odzyskanie wolności i suwerenności. W lata 90. wkroczyliśmy z wizją wejścia do NATO i do Unii Europejskiej. Dziś Polska rozwija się pomimo globalnego kryzysu i już wiemy, że dogonimy Europę. Potrzebujemy marzeń i motywacji na kolejne lata. W prawdziwym społeczeństwie obywatelskim takie marzenia mogą się pojawiać oddolnie, z inicjatywy różnorodnych środowisk. Chcemy, aby Kongres był inspiracją do konstruktywnego myślenia o przyszłości. Sądzimy, że wolność jako fundamentalna wartość współczesnej demokracji powinna być drogowskazem dla budowy wizji przyszłości nowoczesnego kraju. Stąd idea Kongresu.
1. Polska ma wszelkie potrzebne narzędzia konstytucyjne i prawne, aby być krajem, w którym obok siebie w harmonii mogą żyć ludzie różnych wyznań. Problem w tym, że tzw. polska mentalność nie jest skłonna do akceptacji czy nawet tolerancji „inności światopoglądowej”. Wynika to głównie z niewiedzy na temat innych wyznań i religii oraz ze strachu, który generuje ta niewiedza. Stąd typowa postawa: „Nie znamy czegoś, więc się boimy, i na wszelki wypadek nie będziemy chcieli tego ani poznać ani spróbować zrozumieć, a jeszcze lepiej zanegujemy na wstępie i wtedy może uda się w ogóle uniknąć konfrontacji.” Z tego właśnie powodu mamy takie zdarzenia jak np. spór o budowę meczetu na warszawskiej Ochocie połączony z manifestacją braku zaufania wierzących przeciwko innym wierzącym.
Antidotum na ten stan jakie na poczekaniu wymyśliliśmy ;) powinna być po prostu solidna edukacja, zarówno formalna jak i nieformalna. Nie tylko w ramach odwiedzania się nawzajem w swoich ośrodkach religijnych czy świątyniach w ramach lekcji religii czy „tygodnia dobroci dla innych niż my” (różnie nazywanego w naszym kraju). Potrzebne są dobre ogólnopolskie programy edukacji religijnej i międzykulturowej.
2. Religie i ich wyznawcy powinni współpracować w ramach dialogu życia i dialogu społecznego. Jako dzieci jednego Boga Żydzi, chrześcijanie i muzułmanie powinni razem, ramię w ramię świadczyć o istnieniu Stwórcy, o miłości i pokoju. Właśnie poprzez harmonijną i owocną współpracę na różnych polach działalności. Ludzie wierzący powinni trzymać się razem, aby świadczyć praktyką życia o wartościach ponadczasowych, których źródłem jest Stwórca i Jego mądrość. Powinni stanowić przykład grup „różniących się pięknie”, które mogą mimo wszystko razem budować rzeczywistość wypełnioną atmosferą zgody, wzajemnej chęci poznawania się i wspierania swoich działań. Niestety podczas dyskusji padło kilka razy stwierdzenie, że w Polsce większość religijna jaką stanowią katolicy bardzo często utrudnia działania innym wyznaniom. I nie było tu mowy tylko i wyłącznie o „górach i hierarchach” ale też o nastawieniu zwykłych szarych polskich katolików do ludzi o odmiennych przekonaniach religijnych, nawet w obrębie wyznań chrześcijańskich. Z czego to wynika – to chyba wymaga głębszej refleksji i solidnej diagnozy. To osobny temat do dyskusji.
3. Religie zostały obdarowane przez Boga wolnością, zatem jako wspólnoty wolne i jednocześnie ograniczone zdrowymi zasadami postępowania wynikającymi z wymagań wiary mogą uczyć współczesny świat czym jest prawdziwa wolność. Długo rozmawialiśmy na ten temat i trochę też sprzeczek było o definicję wolności. Zgodnie stwierdziliśmy, że wolność „do” jest ważniejsza od wolności „od” (tutaj używaliśmy różnych przykładów, opisów swoich doświadczeń) i tego właśnie uczą „pozorne ograniczenia” wewnątrz religii. Właśnie religie uczą człowieka prawdziwej, zdrowej wolności i dlatego mają prawo stać na straży tejże wolności ludzkiej, zwłaszcza w obliczu zagrożeń etycznych i moralnych jakie niesie ze sobą nowoczesność i odkrycia naukowe (zwł. medyczne). W kontekście dialogu religii ze współczesnym liberalizmem również powstało pytanie o to, co religie mogą dobrego wnieść do tych koncepcji, a co same mogę z liberalizmu wykorzystać w pozytywnym celu.
4. Padło kilka pytań z sali. Jedno z nich dotyczyło portalu „Tezeusz”. Muszę wyjaśnić kontekst tego pytania.
Przedstawiając się jako teolog, podkreślałam, że tutaj na Kongresie reprezentuję środowisko organizacji pozarządowych, a konkretnie portal chrześcijański, którego powstawanie i działanie bardzo koresponduje z tematem wolności religijnej w Polsce. Okazało się, że kilka osób na sali zna „Tezeusza” i jego historię oraz rozumie i chyba nawet podziwia (akceptuje) fakt, iż portal ten jest niezależnym katolickim medium, którego twórcy i redaktorzy mają z tego powodu kłopoty różnego rodzaju. Pytanie z sali zadano w kontekście wypowiedzi prof. Bartosia (i mojej kontry) na temat krytyki metod Kościoła w ograniczaniu potencjału naukowego i wolności wypowiedzi publicznej w wykonaniu teologów i księży. Mówiłam, że rolą instytucjonalnego Kościoła (jedną z wielu) jest pilnowanie granic interpretacji nauki Jezusa i z tego powodu czasami dochodzi do konfliktów i trudnych decyzji zarówno ze strony hierarchii Kościoła (np. zakaz wypowiedzi publicznej czy polecenie zmiany stanowiska a nawet wydalenie ze wspólnoty zakonnej) jak i wiernych (obrażanie się na przełożonych i otwarta walka z hierarchią, odchodzenie od Kościoła, „rzucanie habitem”). Podkreśliłam tutaj rolę osób świeckich i zwykłych księży i sióstr zakonnych, które roboczo sobie określiliśmy jako „doły” w Kościele. To stamtąd, właśnie z dołu, a nie ze szczytu hierarchii kościelnej, najczęściej wyłaniają się reformatorzy wspólnot, wielcy myśliciele, święci i błogosławieni. Stwierdziłam nawet, że to dobrze, że są w Kościele takie spory i trudności we wzajemnym kontrolowaniu formacyjno-intelektualnym, bo to oznacza, że wspólnota żyje i ma się nieźle. Tak było w czasach apostolskich i tak jest po dziś dzień. Podałam przykład św. Franciszka z Asyżu, który poszedł boso do Rzymu z prośbą do papieża. Ubrany jak żebrak, nie mając nic oprócz wiary i charyzmatu poszedł piechotą po zgodę tych, których nikt już wtedy chyba nie szanował. Zepsutą i zagubioną hierarchię kościelną ujął właśnie czystym prostym duchem Ewangelii. Przypomniał to, co zapomniano.I tak oto założył zakon, który odnowił duchowość chrześcijańską i który to zakon wciąż tchnie nowym duchem w sztywne struktury religii katolickiej po dziś dzień.
I właśnie w tym kontekście padło pytanie z sali: Czy środowisko „Tezeusza” jest takim miejscem, z którego wyjdzie kiedyś nowy św. Franciszek? Czy „Tezeusz” będzie miejscem reformowania współczesnego Kościoła? Bardzo ciekawe pytanie, kontrowersyjne, może nawet prorocze. A zapadło mi w pamięć nie tylko dlatego, że dotyczyło „Tezeusza”, ale dlatego że jakiś czas temu sama się nad tym zastanawiałam, podejmując decyzję o większym zaangażowaniu się we współpracę z redakcją portalu. Odpowiedziałam, że takie rzeczy wie tylko Najwyższy, ale że na pewno takie pytania świadczą o tym, iż portal „Tezeusz” to przykład środowiska, które jest potrzebne w Kościele, zwłaszcza w Polsce.
I teraz już po fakcie taką mam myśl jeszcze jedną. Jeśli faktycznie „Tezeusz” ma być miejscem początku reformy czy zmian na lepsze we wspólnocie katolickiej, to na pewno nie odbędzie się to wbrew nauce Kościoła tylko właśnie poprzez żywą rzetelną ewangelizację i spójne działania zgodne z wytycznymi Głowy Kościoła – Chrystusa przede wszystkim. Przynajmniej ja mam takie wrażenie, i dlatego tu odnajduję również miejsce dla siebie.
W wyniku tego spotkania powstał pomysł, aby kontynuować tego typu dyskusje i za jakiś czas spróbować praktycznych rozwiązań w postaci projektów edukacyjnych mających na celu wzajemne poznawanie się religii i wyznań w Polsce. Czy nam się to uda, zobaczymy. Wierzymy, że to jest możliwe i jeśli tylko Bóg pozwoli, na pewno wyniknie z tego coś dobrego i cennego nie tylko dla „Tezeusza”, ale też dla naszego społeczeństwa.


Komentarze
Pokaż komentarze