Dla pierwotnych chrześcijan życie we wspólnocie było czymś naturalnym, a przynależność do niej stanowiła świadectwo wiary w Boga i miłości bliźniego. Podstawę ówczesnych wspólnot chrześcijańskich stanowiło słuchanie i głoszenie Słowa Bożego oraz troska o potrzebujących pomocy. Właśnie ten rodzaj miłości, caritas, był cechą wyróżniającą chrześcijan spośród innych wspólnot. Trudno się dziwić, że zakłócenia w tak istotnej sferze życia wspólnotowego wywołały niezadowolenie i krytykę. „Wówczas, gdy liczba uczniów wzrastała, zaczęli helleniści szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano ich wdowy” Dz 6, 1.
Kapłan nie musi zajmować się na większą skalę sprawami materialnymi. Co więcej, nie może pozwolić, aby taka działalność zdominowała jego kapłaństwo. Fundamentalna sprawą jest modlitwa – czas, zaangażowanie, czystość serca. Potrzebna jest równowaga, jakkolwiek nie oznacza ona równego podziału zaangażowań. Z tego typu problemami zetknęli się już Apostołowie próbujący pogodzić misję głoszenia słowa Bożego z zaspokajaniem potrzeb doczesnych nieustannie powiększającego się Kościoła. Niemniej jednak zareagowali zdecydowanie: „Nie jest rzeczą słuszną, abyśmy zaniedbywali słowo Boże, a obsługiwali stoły - powiedziało Dwunastu, zwoławszy wszystkich uczniów. Upatrzcie zatem, bracia, siedmiu mężów spośród siebie, cieszących się dobrą sławą, pełnych Ducha i mądrości. Im zlecimy to zadanie. My zaś oddamy się wyłącznie modlitwie i posłudze słowa” Dz 1-4.
Zakres zaangażowania osób świeckich w działalność Kościoła stale się rozszerza. Mimo że świeccy mogą pełnić rozmaite funkcje, zastępować księży w wielu dziełach, to jednak nie zastąpią kapłanów w posłudze Słowa i przewodzeniu wspólnocie. Rolą duchownego jest to, co postanowiło Dwunastu, wybrać pełnych Ducha mężów i zlecić im troskę o stoły.
Szczepan, Filip, Prochor, Nikanor, Tymon, Parmenas i Mikołaj...Czy będzie łatwo znaleźć w każdej parafii siedmiu zaufanych, mądrych i pełnych Ducha mężów?


Komentarze
Pokaż komentarze