Stadion Narodowy w Warszawie nie zostanie otwarty, sprzeciwiły się Straż Pożarna, Sanepid i Policja. Z dachem jest ponoć duży problem techniczny.
Wiedząc, jak trudno postawić się WADZY (przekonał się o tym poprzedni szef SANEPID'u, który odmówił w piątek wykonania zmasowanego ataku na sklepy z dopalaczami, wyleciał ze stanowiska od razu, a nowy szef wykonał co Tusk od niego chciał już w sobotę) myślę sobie, jaki bajzel musi być na tym stadionie. Do tego sprzeciw służb zajmujących sie różnymi dziedzinami pokazuje, że bajzel dotyczy calości a nie tylko jednego elementu.
Stadion kosztował krocie (nawet jak na stadion tej wielkości). Jego utrzymanie też będzie nieźle kosztować, przynajmniej kilkaset milionów rocznie. Ale igrzyska przede wszystkim, tylko skąd te lwy wziąć (chrześcijan mogą zastąpić PIS-owcy).
Ta sprawa budzi we mnie kilka refleksji. Jedna, że to kwintesencja jakości tego rządu. Druga, że główne media skromnie o tym mówią, choć to przecież afera "na sto fajerek". Trzecia - dużo bym dał by się dowiedzieć, kto się na tym obłowił.
Proponuję uroczystość otwarcia tego stadionu zorganizować na jednym z Orlików.


Komentarze
Pokaż komentarze