Słucham w radio ocen nowej strategii rządu Tuska – przepraszać. Przywołuje się opinie specjalistów od marketingu, że „jak nie ma sukcesów”, to dobrą metodą jest przepraszać.
A ja tak sobie myślę:
1. mówimy o rządzie prawie 40-milionowego kraju w środku Europy a nie o przedszkolu. Żeby nie wiem, ile razy i jak często przepraszali, to dług mamy jaki mamy i szybko rośnie, nowiutkie autostrady popękane, bezrobocie rośnie, itd.
2. uczono mnie kiedyś, że słowo „przepraszam” to nie jest ścierka, która zetrze każde brudy. Przeprosić wystarczy, jak się kogoś niechcący potrąci, jak się ktoś „przejęzyczy” itd. W pozostałych przypadkach należy ponosić skutki swoich win i na tym polega dorosłość – że cokolwiek robisz to z góry zgadzasz się nie uchylać od odpowiedzialności za skutki. No takie jakieś głupie wychowanie odebrałem … na pewno do rządu Tuska się nie nadaję …
3. zmieniam stacje radiowe, czytam portale internetowe – i obserwuję narastający zachwyt „służnych” (jak to trafnie określa Rafał Ziemkiewicz) dziennikarzy – „jaki ten Tusk jest cool, światowiec, jaki uczciwy, no co, nie wyszło, ale przeprasza, super, kochamy Tuska”. I tak myślę – czy jest jeszcze jakaś różnica pomiędzy Tuskiem, rządem RP i tym podobnie poważnymi sprawami a np. Dodą, czy już w obu wypadkach mamy tylko „szoł” ? Tusk udaje że jest poważnym premierem, Doda udaje że jest artystką …


Komentarze
Pokaż komentarze