Postanowiłem zamieszczać te moje wpisy na forach, ktore usunął mi moderator. Jest to niezły przegląd tego, jakie poglądy są akceptowane a jakie nie.
Za każdym razem podaję treść mojego wpisu (usuniętego) i link do newsa/artykułu, który komentowałem. Tym razem było to w "Rzeczpospolitej".
link: http://blog.rp.pl/bojanczyk/2012/03/14/serek-z-tygryskiem-kup-mi-mamo/comment-page-1/#comment-4600
TKW:
Jakiś czas temu wykryto konserwanty w wędlinach sieci sklepów „Krakowski Kredens”.
Ja uciekłem z miasta na wieś i dopiero teraz wiem, co jem. Sam sobie robię chleb na zakwasie, mam swoje owoce i warzywa a wędliny robi mi wiejski masarz z sąsiedniej wsi (czasem wędliny robię sam). Powiedział mi, że w masarniach przemysłowych z 1 kg mięsa ma wyjść minimum 3 kg szynki. A jak on robi mi szynkę, to z 1 kg mięsa wychodzi 0,6 kg szynki. Ale to jest szynka a nie „wyrób szynkopodobny”. A jak sobie wieczorkiem siądę przy kominku z kanapką mojego chleba, z moją wędlinka lub moim dżemem, do tego szklaneczka mojego wina – świat od razu jest piękny.
Prosty rachunek:
obecnie 1 kg żywca kosztuje ok. 6 zł. Ze świniaka 130 kg wychodzi ok. 60 kg wędlin (od schabu do kaszanki), reszta (skóra, sadło, kości, płuca, nerki itd. – do wyrzucenia). Ja znajomym mawiam, że „jak ktoś wam usiłuje sprzedać kiełbasę poniżej 25 zł/kg, to możecie od razu walić w mordę, bo to kłamstwo, kiełbasa nie ma prawa kosztować mniej niż 25 zł za kg przy tych cenach żywca”.
Kiedyś oglądałem ciekawy film dokumentalny. Do laboratorium wzięto ileś tam wędlin ze sklepu i badano zawartość mięsa. Wygrała jakaś markowa polędwica, bo miała AŻ 29% mięsa. „Aż”, bo następna w kolejce wędlina miała już tylko 22% mięsa. Na końcu wzięli się za parówki, te najdroższe miały 3% mięsa. Reszty Wam oszczędzę.
Smacznego życzę.


Komentarze
Pokaż komentarze