Wczoraj w radio usłyszałem informację, która wprawiła mnie w doskonały humor. Zawsze w taki humor wprawia minie to, co obnaża kretynizm tzw. ‘demokracji”.
Jak wiadomo w Polsce (i nie tylko) jest prawo, które zakazuje negować np. zbrodnie nazistowskie, głównie zagładę Żydów. W Polsce można pójść siedzieć za niezgodną z ustawą wykładnię II wojny światowej.
O Holocauście wie każdy, ale już nie każdy wie o rzezi Ormian, jakiej w latach 1915-17 dokonali Turcy. W ciągu 2 lat z ponad 2 mln. zostało ok. 150.000 Ormian, resztę wymordowano na rozkaz Tureckiego rządu. W Europie to Francja najgłośniej domaga się uznania tej rzezi za ludobójstwo i Francja przyznanie się do niej Turcji stawia jako warunek przyjęcia do Unii Europejskiej (ciekawostka – państwo Izrael nie uznało dotychczas rzezi Ormian za ludobójstwo, utraciliby monopol na męczeństwo). Jakiś czas temu Francja wprowadziła do swojego prawa zapis analogiczny do zapisów o Holocauście – zaprzeczanie rzezi Ormian stało się karalne. I właśnie wczoraj usłyszałem, że francuski Trybunał Konstytucyjny uznał to prawo za sprzeczne z Konstytucją i za naruszające wolność poglądów.
To bardzo ciekawy wyrok, także dla nas.
- Francuski sąd wyraźnie stwierdził, że nie można w drodze ustaw określać, w co ludzie mają wierzyć a w co nie, jakie mają mieć poglądy i co wolno im mówić a czego nie.
- Logicznym następstwem tego orzeczenia jest pytanie ”a co z Holocaustem”, dla spójności prawnej też należałoby anulować przepisy na ten temat
- A co się stanie, jak za przykładem Francji pójdą Niemcy i zniosą prawny zakaz negowania zbrodni nazizmu ?
- W Unii powstaje sytuacja, że dany pogląd jest dozwolony w jednym kraju a ścigany w innym. Radzę uważać na wakacjach.
W Polsce prawo zabrania negować Holocaust, ale – choć państwo polskie uznało oficjalnie rzeź Ormian za ludobójstwo – to zaprzeczanie rzezi Ormian chyba nie jest karane. Czyli schizofrenia w czystej postaci.
A konkluzja – w normalnym społeczeństwie nie trzeba ustaw nakazujących ludziom, co mają myśleć i jakie mają mieć poglądy. W normalnym społeczeństwie człowiek, który zaprzeczałby faktom byłby wykluczony z towarzystwa, nikt z poczuciem godności ręki by mu nie podał. I to przez lata wystarczało, bo przecież przez tysiące lat historii nie było takich kretyńskich przepisów prawnych. W tzw. ”demokracji” takie przepisy się pojawiły – no to mamy teraz piękny bajzel pojęciowy.


Komentarze
Pokaż komentarze