Czytałem ostatnio wywiad z Leszkiem Balcerowiczem. Na pytanie dziennikarza, co w przeszłości zrobiłby lepiej odpowiedział „może już na początku lat 90-tych, za rządu Mazowieckiego, należało odważnie wprowadzic podatek liniowy”.
Przyznam, ze „kopara mi opadła”.
Balcerowicz wprowadził w Polsce podatek PIT, czyli „osobisty podatek dochodowy” (Personal Income Tax). Mamy progi podatkowe, każdy podatnik składa zeznanie i wykazuje ile zarobił, ma też prawo do ulg. Minęło kilkanaście lat od wprowadzenia PIT i nadal ponad 90% podatników nie przekracza I progu podatkowego. To oznacza wobec nich, że zaliczkami poszedł cały należny podatek, że z zeznania nie wynika dopłata a co najwyżej zwrot za ulgi. Dla tej masy podatników drukuje się dziesiątki milionów zeznań (licząc jedno za 20 gr to daje 10-15 mln na samo drukowanie), dla nich wprowadzono możlikwośc składania zeznań przez Internet za setki milionów zł (system e-deklaracje), dla nich rozbudowano machinę urzędów skarbowych bo do obsługi ok. 25 mln zeznań co rok trzeba armii urzędników – i nic z tego nie wynika, ponad 90% niczego nie dopłaca składając zeznanie roczne. Pracodawca musi każdemu pracownikowi dac PIT-11 i wysłac kopię do urzędu skarbowego, co oznaczało koniecznośc rozbudowy przez pracodawcę działu płac. Co więcej – to było oczywiste od samego początku, bo tak niskie były i są dochody Polaków a kto ma dochody duże, ten z podatkami ucieka do rajów podatkowych i w Polsce PIT-u nie płaci.
A co było przed PIT ? Był podatek od funduszu płac. Pracodawca płacił 20% od sumy wypłaconych wynagrodzeń i nie rozbijał tego na poszczególne osoby. Ten podatek był de facto podatkiem liniowym. Jeśli podatek liniowy zostanie wprowadzony, to znikną ulgi i wtedy natychmiast padnie pytanie, „po co brac 19% czy 20% od każdego osobno skoro można wziąć ten procent od funduszu płac, wyjdzie na to samo”. To właśnie Balcerowicz zlikwidował podatek liniowy w Polsce a teraz facet rżnie mądralę od podatku liniowego i radzi go wprowadzic ! I słowem nie zająknie się, ze sam podatek liniowy zlikwidował !
A na koniec o samym podatku – podatek dochodowy z samej swojej natury jest wadliwy. Jeśli traktowac podatek jako karę dla obywatela (nikt nie lubi płacic), to podatek dochodowy jest KARĄ ZA ZARABIANIE, za zaradnośc. Natomiast VAT płaci się przy wydawaniu pieniędzmi, jest więc karą za szastanie kasą. Podatek PIT płaci ok.25 mln podatników i większośc z nich zarabia mało, nie warto ich kontrolowac a obsługa jest droga. Podatek VAT i akcyzę płacą firmy, jest ich kilkaset tysięcy tylko i w sumie płacą 4-5 razy więcej niż cały PIT. VAT‑owców łatwiej skontrolowac, bo jest ich o wiele mniej. Człowiek, który zarabia i nie szasta pieniędzmi powinien byc premiowany, bo on zarobione pieniądze trzyma w banku i w ten sposób daje bankom kapitał na udzielanie kredytów. Taki człowiek powinien płacic niskie podatki. A w Polsce ktoś kto zarobił nieco więcej niż przeciętna musi oddac 32% (a co jakiś czas mówi się o wprowadzeniu progu 50%). To kiepska motywacja do zarabiania, czyli do pracy.
Na świecie coraz poważniej rozważa się likwidację podatków dochodowych w zamian za upowszechnienie VAT, tylko Balcerowicz chce „unowocześniac” podatek PIT i zamienic go na liniowy


Komentarze
Pokaż komentarze (5)