W sejmie trwają prace nad ograniczeniem prawa do zgromadzeń. Niby „w imię porządku”, niby „dla spokoju obywateli”, „dla ukrócenia awantur” i tym podobne bzdety, ale jak zawsze – idzie o władzę nad opozycją, o nowe narzędzia do tłumienia krytyki władzy (powoli dojrzewamy do ogłoszenia, że KAŻDA krytyka umiłowanej PO i miłościwie panującego Tuska jest przestępstwem). Wnioskujący prezydent twierdzi, że skłoniły go do zgłoszenia zmian awantury z 11.11.2011, ale w Internecie można było sobie obejrzeć, że akurat manifestacja PIS była spokojna, zadymę robili inni (o ile pamiętam – nawet ci „inni” ściągnęli posiłki z Niemiec …) a Policja biernie stała, jakby Policji ktoś kazał … Jak to więc zwykle bywa w polityce, każde zdarzenie jest okazją do wykorzystania przeciw opozycji, nie jest zupełnie ważne, że w tym przypadku akurat opozycja zadym nie robiła. Jest też takie powiedzenie „jak się chce psa uderzy, to kij się zawsze znajdzie”. Mądre te ludowe mądrości …
Zamiarem polityków jest zapisanie zasady, że na raz może by tylko jedna demonstracja. Niejeden się ucieszy „nie będzie zadym, starc demonstracji z kontrdemonstracją” itd.
Tylko że to ograniczenie jest de facto likwidacją prawa do zgromadzeń – tych niepożądanych przez aktualną władzę. Powodem odmowy będzie „bo ktoś inny już dostał prawo do demonstracji na dany dzień”. I dziwnym zbiegiem okoliczności tym „kimś innym ´ędzie ktoś popierający aktualną władzę, opozycja prawa nigdy nie dostanie. Myślę, że znajdzie się taki, kto wystąpi o prawo do zgromadzenia już teraz na wszystkie dni na 10 lat do przodu, w ten sposób zablokuje innych chętnych. A przynajmniej wystąpi na 11.list, 3.maja, 10.kwietnia itd. A tym „kimś” będzie (dziwnym zbiegiem okoliczności ..) ktoś popierający aktualną wadzę.
Podobny manewr zastosowała władza w stanie wojennym – wprowadzili ustawę, że w zakładzie pracy może by tylko jeden związek zawodowy. Oczywiście natychmiast powstały komitety założycielskie OPZZ i jak potem ludzie domagali się przywrócenia „Solidarności”, to władza nie odmawiała z przyczyn ideologicznych czy politycznych – broń Boże – władza powoływała się na ustawę, „wicie rozumicie my byśmy nawet się zgodzili na przywrócenie „S”, my nawet chcemy, ale wicie rozumicie, ustawa zezwala na jeden związek a tam już związek jest, wicie rozumicie …”.
No wicie rozumicie, demokracja w Polsce robi postępy.


Komentarze
Pokaż komentarze