Kilka dni temu słuchałem w radio audycji, w której mowa była o jednym z polskich z miast, które postanowiło ściągać kasę za tablice wystawiane na chodnikach przed knajpkami (chodzi o takie rozstawne tablice na których kredą wypisuje się aktualne promocje, urzędnicy nazwali je już „potykaczami”). Uzasadnienie jest jak zawsze – „że chodzi o bezpieczeństwo, że kierowcy się gapią i są wypadki, że przechodnie mają utrudnienia w poruszaniu się na chodniku” – i tym podobne bzdety Zapowiedziano, że będą mandaty, po 100 zł dziennie za każdą stronę takiej tablicy.
Normalne państwo powinno się cieszyć, gdy obywatel czy firma ma pomysł na zwiększenie sprzedaży, bo z tego wszyscy mają korzyść – i obywatel i firma i państwo. Ale taką postawę wykazuje państwo normalne. Państwo chore myśli tylko o jednym - jak znaleźć kolejny sposób na wyciąganie od ludzi pieniędzy. Powód jest prosty – państwo, które należy utożsamiać z kastą wielkiego biznesu połączoną z politykami i urzędnikami – nigdy nie nasyci się tym co ma. To proces podobny do rozrastania się raka w organizmie – albo zostanie siłą wycięty albo rak będzie się rozrastał aż zabije organizm.
Nie łudźmy się, państwo znajdzie jeszcze setki sposobów na wyciąganie od nas pieniędzy. I wcale nie muszą to by jawne podwyżki podatków – pojawiły się opłaty za dachy (bo deszczówka), pojawią się opłaty za ubrania w kolorach ciemnych (bo utrudniają jazdę kierowcom – pieszego gorzej widać), za spacery rodzinne (zgromadzenie i manifestacja bez wymaganego zezwolenia), opłata za szerokie opony (bo więcej gumy zostawiają na asfalcie), za otyłość (bo więcej sra – patrz opłata za deszczówkę), za chudość (bo nie daje zarobić producentom żywności – patrz podatek „bykowy”), itd. itp.
Rozsądni ludzie, szczególnie mający dzieci a więc tacy, co z natury rzeczy powinni myśleć o ich przyszłości, powinni zacząć godzić się z koniecznością wycięcia tego raka jakim jest współczesne państwo w wydaniu tzw. „demokracji” (wyjątkowo oszukańcza nazwa, dotyczy nie tylko Polski). Poleje się krew ale innego wyjścia nie ma a im wcześniej ten rak zostanie wycięty tym mniej krwi się poleje. We Francji XVIII wieku zwlekano zbyt długo a potem były i gilotyny rozgrzane do czerwoności od nadmiaru pracy a nie tylko od krwi, i wojna w całej Europie.
Osobiście uważam, że obywatel któremu uda się nie oddać państwu czegoś co państwo uznało za jemu należne (np. podatki) – ma powód do dumy z siebie. Raka nie należy wspomagać.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)